Photo NV/PN/Cor Vos © 2021

Trek jako jeden z ostatnich czołowych producentów rowerów przystosowuje swoje rowery czasowe do hamulców tarczowych. Podczas czwartego etapu Delfinatu, którym była indywidualna jazda na czas, wszyscy zawodnicy drużyny Trek Segafredo z rampy startowej zjechali na nowych rowerach czasowych amerykańskiego producenta.

Nie ma wątpliwości, że rowery, na których wystartowali rzeczeni kolarze, to nowe Speed Concepty. Co prawda do oficjalnej premiery zapewne przyjedzie nam poczekać do jesieni, jednak już teraz możemy przyjrzeć się zmianom jakie je czekają.

Tą najbardziej rzucającą się w oczy różnicą pomiędzy starymi i nowymi Speed Conceptami są wspomniane wcześniej hamulce tarczowe. Wykorzystanie hamulców tarczowych spowodowała zmianę sposobu mocowania kół, a miejsce szybkozamykaczy zajęły sztywne osie. Przedni hamulec zamocowany jest do odchudzonego widelca, a producent nie zdecydował się na jakąkolwiek osłonę mechanizmu. Brak hamulców szczękowych pozwolił na kompletne przeprojektowanie główki ramy, która wraca do nieco bardziej klasycznego rozwiązania, jednak nadal jest dość rozbudowana.

Sporo zmian można zaobserwować w obrębie kokpitu. O ile jego nowa konstrukcja jest bardziej smukła i uporządkowana, to aż kłują w oczy hydrauliczne klamkomanetki. Konieczność umieszczenia zbiornika możliwie najbliżej dźwigni hamulca wymusza taką, a nie inną konstrukcję klamkomanetki, która nijak nie pasuje do kokpitu. Rozwiązaniem tego problemu na pewno byłyby nowo opatentowane elektroniczne hamulce Shimano, jednak do czasu ich wprowadzenia na rynek Trek powinien przemyśleć zwiększenie objętości swoich rogów, aby lepiej komponowały się z hydraulicznymi klamkomanetkami. Jednak poza tym w obrębie kokpitu nie ma się do czego przyczepić. Blipbox jest schowany, żadne przewody nie wystają, a wszystko jest pięknie zintegrowane.

Rura dolna przedniego trójkąta umieszczona jest niżej, a przez to znacznie bliżej przedniego koła niż w przypadku poprzedniej wersji Speed Concepta, co w efekcie przełoży się na konieczność świadomego doboru ogumienia przez użytkowników. Kolejnych znacznych zmian należy szukać w okolicy tylnego trójkąta. Górne rurki tylnego trójkąta łączą się z rurą podsiodłową nie tylko pod kątem prostym, ale też znacznie niżej niż w poprzedniej wersji roweru. Co więcej, przed miejscem połączenia z dolnymi widełkami następuje kolejne załamanie linii i opadają niemal pionowo. Nie sposób oprzeć się wrażeniu zaczerpnięcia inspiracji od czasowej ramy firmy Specialized.

O ile w ofercie Bontragera, a więc marki własnej firmy Trek, nie brakuje przednich kół przystosowanych do hamulców tarczowych, to niestety nadal nie dorobiła się tylnych dysków. Do tej pory zawodnicy Trek Segafredo korzystali z dysków firmy Zipp oklejonych logotypami drużyny Trek Segafredo i marki Bontrager, jednak podczas Critérium du Dauphiné z dysków usunięto jedynie naklejki Zipp. Co ciekawe ramy przystosowane są do instalacji przednich przerzutek, choć to akurat nie powinno dziwić, wziąwszy pod uwagę chęć zapewnienia jak największej uniwersalności. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby z przednich przerzutek zrezygnować.

Trzeba przyznać, że Trek długo bronił się przed rowerami czasowymi i triathlonowymi wyposażonymi w hamulce tarczowe i pomimo wcześniejszych deklaracji jednak poszedł z duchem czasu. O ile kilka rozwiązań w nowej konstrukcji czerpie ze sprawdzonych wzorców (jak chociażby kształt tylnego trójkąta), to obniżenie dolnej rury i odchudzenie widelca jest sprzeczne z obowiązującymi trendami. Zapewne przy okazji październikowych Mistrzostw Świata Ironman zobaczymy topowych triathlonistów sponsorowanych przez Treka na nowych triatlonowych Speed Conceptach, które różnić się będą od swoich poprzedników w podobnym zakresie jak ich czasowe odpowiedniki. Jednak do czasu oficjalnej prezentacji modeli na rok 2022 są to tylko przypuszczenia.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments