Wiosną pisałem, że wybuchła nam prosto w twarz, ale to doświadczenie było nieco milsze, niż jesień, która wybuchła nam w twarz znacznie mocniej… Cóż; jesień jaka jest każdy widzi, ale dla jeżdżących w każdych warunkach nie ma to większego znaczenia. Jaka jest, każdy widzi… i to niech będzie płynnym przejściem do nowych lampek Treka – Ion 100 E / Flare R City.

Bezpieczeństwo jest jedną z ważniejszych – jeśli nie najważniejszą – kwestią każdego, kto porusza się na rowerze, niezależnie, czy to kolarz-amator, czy tylko niedzielny użytkownik dwóch kółek. Nieważne, czy jeździsz cyklicznie, czy od święta – ale musisz być tak samo widoczny dla innych użytkowników dróg, by ograniczać do minimum potencjalną możliwość wypadku. Jesienią, zimą – kwestia ta staje się znacznie ważniejsza, gdy mrok spowija ulice już o szesnastej. I w tym z pomocą przychodzą nam nowe lampki Treka.

Zestaw Ion 100 R oraz Flare R City do jazdy dziennej to ulepszone wersje małych, uniwersalnych lampek Treka. Dobra widoczność dzięki specjalnie dobranej optyce, skupiającej snop światła, dodatkowy tryb niejednostajnego migania sprawia, że lampki są dostrzegalne w ciągu dnia aż z ok. 900 metrów. Dodane także zostało oświetlenie boczne, które poprawia widoczność rowerzysty z boku, co sprawia, że te kompaktowe lampki rowerowe stają się „must have” każdego kolarza.

 

Ion 100 R, Flare R City to też wskaźnik naładowania – nie zaskoczy cię rozładowanie lampki w czasie jazdy. Bateria wystarcza na 20 godzin pracy. W trybie najsilniejszym – czas pracy to ok. 10 godzin. Oczywiście jest w pełni zgodna z systemem Blendr, ale dodatkowo do lampki dołożone jest mocowanie Quick Connect – czyli uniwersalne mocowanie na gumkę do każdego roweru. Ładowanie oczywiście za pomocą USB-C.

Warto podkreślić ciekawe, zmienny tryb migania. Jest to o tyle istotne, że z ludzkie oko najszybciej reaguje na zmienne tryby świecenia, co sprawia, że lampki stają się także bardzo ważnym rozwiązaniem w czasie jazdy dziennej. Bo bezpieczeństwo to podstawa.

Dystrybutor: Trek Bikes

Lista sklepów Trek

Poprzedni artykułMario Cipollini przeszedł operację
Następny artykułMedia: Biniam Girmay blisko odmienionej ekipy Israel – Premier Tech. Nowe tropy, co do sponsorów
Sławomir Niciński
"Master of disaster" Z wykształcenia operator saturatora; brak możliwości pracy w wyuczonym zawodzie rekompensuję jeżdżąc rowerem i amatorsko się ścigając, bardzo lubię też o tym pisać. Rytm tygodnia, miesiąca i roku wyznacza mi rower. Lubię się ścigać, i gdy jakiś wyścig mi nie wyjdzie, to wśród kolegów-kolarzy mówię, że jestem redaktorem sportowym, a gdy jakiś tekst mi nie wyjdzie, wśród redaktorów mówię, że jestem kolarzem-amatorem. I tylko do teraz nie rozgryzłem, czy bardziej lubię się ścigać, czy też pisać o tym, dlatego nadal zamierzam czynić i jedno i drugie, póki starczy sił.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze