fot. Lotto Soudal

Kilka godzin temu rozpoczął się 16. etap Giro d’Italia. Niestety w peletonie nie ma już Sebastiena Reichenbacha i Thomasa De Gendta.

Ostatnie godziny obfitują w kolejne wycofania z wyścigu. Wczoraj, w wyniku dużej kraksy Corsa Rosa opuścili: Jos Van Emden, Natnael Berhane, Emanuel Buchmann i Ruben Guerreiro, a dziś dołączyli do nich kolejni – Thomas De Gendt i Sebastien Reichenbach.

Jako pierwszy, tuż przed startem etapu, swoją decyzję ogłosił De Gendt. Decyzja Belga nie była podyktowana wydarzeniami z ostatniego etapu. On wycofał się z powodu bólu kolana, który dokuczał mu praktycznie od początku wyścigu.

– Ze łzami w oczach i bólem w kolanie muszę poinformować o tym, że postanowiłem powiedzieć tegorocznemu Giro „do widzenia”. W ciągu ostatnich tygodni nie byłem w stanie prezentować swojego normalnego poziomu i nie czułem, by coś zmieniało się w tej kwestii na lepsze. To była jedyna słuszna decyzja

– pisał na Twitterze doświadczony kolarz.

Koniec jego przygody z tegorocznym wyścigiem jest dla jego ekipy bardzo złą wiadomością, nawet jeśli De Gendt rzeczywiście był zdecydowanie mniej aktywny niż zwykle (czego najlepszym symbolem był wczorajszy etap, gdy do ataku ruszyli wszyscy jego koledzy z zespołu, a on sam został w peletonie). Wszystko dlatego, że w związku z jego wycofaniem, na trasie wyścigu pozostało już tylko… dwóch kolarzy Lotto Soudal – Stefano Oldani oraz Harm Vanhoucke. Wszyscy pozostali, w tym Caleb Ewan i Tomasz Marczyński, wycofali się już kilka dni wcześniej.

Już po starcie etapu w ślady Belga poszedł Sebastien Reichenbach. Niestety Szwajcar nie wytrzymał zbyt długo na trasie, bo już w okolicach godziny 13. zjechał z trasy. On z kolei był uczestnikiem wcześniej wspomnianej niedzielnej kraksy, w wyniku której doznał kontuzji kolana. Miejmy nadzieję, że zarówno on, jak i De Gendt szybko dojdą do siebie i już wkrótce będą w stanie, już z lepszym skutkiem, startować w kolejnych wyścigach.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments