fot. Team Sunweb

Choć mamy dopiero kwiecień, karuzela transferowa zaczyna się rozpędzać. Według doniesień włoskich mediów, Jai Hindley jest bliski podpisania kontraktu z ekipą Trek – Segafredo.

Choć początkowo niewiele na to wskazywało, Jai Hindley stał się zawodnikiem rozpoznawanym na całym świecie podczas zeszłorocznego Giro d’Italia. Jak wszyscy doskonale pamiętamy, do samego końca Australijczyk liczył się w walce o zwycięstwo w całym wyścigu, tracąc różową koszulkę na finałowej czasówce. Nie dziwi więc fakt, że wciąż młody kolarz jest wręcz rozchwytywany przez najlepsze ekipy w peletonie. Najbliżej pozyskania niespełna 25-letniego górala jest jednak ekipa Trek – Segafredo.

Jeden z liderów ekipy DSM ma negocjować z amerykańskim teamem już od kilku tygodni. Wszystko ma związek z planami dalszego rozwoju ekipy Luci Guercileny, która prawdopodobnie tego lata straci Vincenzo Nibalego i będzie potrzebowała perspektywicznego lidera na wyścigi wieloetapowe.

Odejście Hindleya byłoby z kolei kolejnym ciosem dla ekipy DSM. Niemiecki team w ostatnich latach opuścili bowiem tacy kolarze jak Michael Matthews, Wilco Kelderman czy… Marc Hirschi, który miał jeszcze w tym roku stanowić o sile teamu. Po utraceniu młodego Australijczyka, o sile teamu stanowiliby już jedynie Soren Kragh Andersen, Romain Bardet i Tiesj Benoot, zakładając, że żadna z gwiazd, co prawdopodobne, nie zdecydowałaby się na transfer do mającej coraz gorszą sławę drużyny.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments