fot. Deceuninck-Quick Step / Getty Images

Julian Alaphilippe będzie jedną z największych gwiazd, które pojawią się na liście startowej odbywającego się w najbliższą niedzielę Amstel Gold Race. Podczas wideokonferencji przed tym wyścigiem Francuz odpowiedział na kilka pytań dziennikarzy z całego świata.

Kolarz, który niedawno przedłużył kontrakt z Deceuninck-Quick Step może mieć ambiwalentne skojarzenia z holenderskim wyścigiem. Z jednej strony, to właśnie tu w 2015 roku po raz pierwszy pokazał swój talent do jazdy w klasykach, zajmując siódme miejsce (choć, jak się miało później okazać, i tak był to jego “najgorszy” start w tamtej ardeńskiej kampanii), z drugiej, pomimo wielu prób, wciąż czeka na to, by w końcu stanąć na podium. 

Najbliżej był w ostatniej dotychczasowej edycji “Piwnego Wyścigu. Tamto Amstel Gold Race przeszło do historii, jako przykład na to, jak zawodników może zgubić przedwczesne czarowanie. Wygrał Mathieu van der Poel, choć jeszcze na 5 kilometrów przed metą  Alaphilippe oraz Jakob Fuglsang prowadzili ze zdecydowaną przewagą. Francuz jednak zdecydowanie zaprzecza, by wraz z Duńczykiem prowadzili wtedy między sobą jakąś grę.

Pamiętam przede wszystkim, że bardzo bolały mnie nogi. Powiem szczerze, że nie bardzo rozumiałem, co się dzieje. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, by wygrać, by dojechać do mety z Fuglsangiem. Nawet, gdy on przestał pracować, ja dalej dawałem z siebie sto procent. Dlatego byłem bardzo zaskoczony, gdy zza naszych pleców wyskoczyła grupka kolarzy jadąca zdecydowanie szybciej, niż my. Jasne, po wszystkim byłem bardzo zawiedziony, ale to nie tak, że w niedzielę chcę się odkuć, czy coś – to będzie inny wyścig

– zapowiada.

Tak, czy inaczej, teraz bardzo chciałby zająć miejsce w czołówce albo nawet wygrać. To czy obecnie znajduje się w wystarczająco dobrej formie, by tego dokonać, nie jest wcale oczywiste. Na początku sezonu jego, Wouta Van Aerta oraz Mathieu van der Poela okrzyknięto “Wielką Trójką”, ale niestety (a może na szczęście?) faworyci nie do końca wywiązują się ze swojej roli – dwa pierwsze monumenty w sezonie padły łupem innych zawodników.

W dodatku Alaphilippe czeka na zwycięstwo od miesiąca – po raz ostatni triumfował na etapie Tirreno-Adriatico. Od tego czasu startował w Milano-San Remo, Dwars door Vlaanderen oraz Ronde van Vlaanderen – w każdej z tych imprez zajmował odległą lokatę. Warto jednak pamiętać, że podczas ostatniego z wymienionych startów długo wyglądał bardzo dobrze i odegrał ważną rolę przy zwycięstwie zespołowego kolegi – Kaspera Asgreena.

Prawdę mówiąc, myślę, że to był dla mnie bardzo dobry wyścig. Załapałem się w odjazd razem z Kasperem – to była dla nas bardzo dobra sytuacja, nawet mimo tego, że obok nas jechali świetni kolarze, z Van der Poelem i Van Aertem na czele. Niestety w pewnym momencie poczułem, że opadam z sił. Powiedziałem Kasperowi: “jesteś dziś zdecydowanie mocniejszy, niż ja”. Później dałem z siebie wszystko, by mu pomóc, aż w końcu wyczerpany zostałem z tyłu. Kasper wygrał, a ja dołożyłem do tego swoją cegiełkę, więc po wszystkim czułem, że wykonałem dobrą robotę

– zapewniał.

Od “Flandryjskiej Piękności” minęły już dwa tygodnie i “D’Artagnana” nie widzieliśmy w tym czasie na trasie żadnego wyścigu. Pewną nowością był fakt, że zabrakło go na Brabanckiej Strzale – imprezie, którą wygrał ubiegłej jesieni. W ostatnich latach wielokrotnie tam startował, jednak w tym roku postanowił odpuścić.

Po występie we Flandrii musiałem odpocząć. Zrobiłem sobie kilka dni przerwy od jazdy na rowerze, a potem, wróciłem do lżejszych, raczej komfortowych treningów. Podjąłem tę decyzję wraz z ekipą. Potrzebowałem tego, by podczas Tryptyku być gotowym na walkę o wysokie lokaty

– mówił. 

W Amstel Gold Race 28-latek będzie mógł liczyć na mocną ekipę. Znajdą się w niej m.in doświadczony Pieter Serry, czy Mauri Vansevanant, który w ostatnich miesiącach poczynił olbrzymie postępy. Jednak zbudowana wokół niego drużyna mogła być jeszcze silniejsza. Duże szanse na drugi występ w “Piwnym Wyścigu” miał Mikkel Honore – zwycięzca jednego z etapów niedawnego Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Niestety ostatecznie pech zabrał Duńczykowi możliwość sprawdzenia się w popularnym klasyku.

Mikkel był bardzo mocny w ciągu ostatnich kilku tygodni, co można było zobaczyć podczas Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Niestety, podczas Strzały Brabanckiej zaliczył upadek i teraz potrzebuje chwilę odpocząć od ścigania. Wciąż jednak wierzę, że będzie gotowy przed Strzałą Walońską i Liege-Bastogne-Liege

– powiedział Francuz, który wobec tego będzie musiał w niedzielę liczyć na innych, równie mocnych kolegów. 

W konferencji online przed Amstel Gold Race brał udział Bartek Kozyra 

 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
John
John

koszmarny błąd ortograficzny w tytule