fot. Team DSM

Cees Bol z Team DSM był dziś bezkonkurencyjny. Holender zajął pierwsze miejsce na 2. etapie Paryż-Nicea finiszując przed Madsem Pedersenem (Trek-Segafredo) i Michaelem Matthewsem (Team BikeExchange).

W krętej końcówce drugiego etapu wyścigu Paryż-Nicea najlepiej odnalazł się Cees Bol z ekipy Team DSM. Holender wykorzystał pracę swoich kolegów i na 500 metrów przed metą jechał na kole Bryana Coquarda (B&B Hotels p/b KTM).

Bol rozpoczął sprint na około 150 metrów do mety i szybko odjechał od rywali. Był na tyle mocny, że nie dał się dogonić napierającemu z tyłu Madsowi Pedersenowi i sięgnął po pierwsze zwycięstwo od ponad roku.

– To niesamowite uczucie. Miałem ciężki początek sezonu i do dziś nie było dobrze, ale cały czas wierzyliśmy, że będzie lepiej. Otrzymałem dziś świetną pomoc od kolegów z ekipy. Dobrze weszliśmy w ostatni zakręt, prawie zostaliśmy zablokowani, ale Nils (Eekhoff) w porę się zorientował i zostawił dla mnie wolne miejsce. Od tamtego momentu byłem bardzo dobrze ustawiony

– mówił na gorąco Cees Bol.

– Trek-Segafredo miał dobry pociąg, ale rozpocząłem sprint w dobrym momencie i wystarczyło mi siły na tyle, by utrzymać to tempo do mety. To zwycięstwo dało nam dużo pewności siebie, po wczorajszym nieudanym etapie. Pokazaliśmy, na co nas stać

– dodał.

Szybkim zawodnikom w wyścigu Paryż-Nicea najprawdopodobniej została już tylko jedna szansa na walkę o etapowe zwycięstwo – piąty odcinek z Vienne do Bollene. Finisz z dużej grupy nie jest jednak pewny, bowiem ostatnie 40 kilometrów etapu jest pofałdowane, co może sprzyjać atakom.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments