fot. Anne-Christine Poujoulat - Pool/Getty Images Sport

Jeden z najbardziej doświadczonych kolarzy w drużynie UAE Team Emirates Alexander Kristoff powiedział podczas spotkania z mediami, że obecność Matteo Trentina w drużynie podniesie siłę zespołu w wyścigach klasycznych. 33-latek liczy także na powołanie na Tour de France, chociaż jeszcze niczego nie może być pewien. 

Sezon 2020 był dla Kristoffa stosunkowo udany, ponieważ wygrał pierwszy etap wyścigu Tour de France, dzięki czemu przez jeden dzień nosił maillot jaune, a także stanął na najniższym stopniu podium Tour of Flanders. Ponadto udało mu się przeżyć go w zdrowiu oraz bez kontuzji, które zakłóciłyby proces przygotowań.

Wyścigi klasyczne są drugą po sprinterskich finiszach kolarską specjalnością Alexandra Kristoffa. Norwegowi nie jest jednak łatwo walczyć o najwyższe lokaty bez odpowiedniego wsparcia, a zwłaszcza teraz, gdy na piedestał wchodzą młodzi i piekielnie utalentowani Wout Van Aert i Mathieu Van der Poel. W związku z tym Kristoff cieszy się z obecności Matteo Trentina, który przeszedł do drużyny UAE Team Emirates z nieistniejącego już zespołu CCC Team.

Były zwycięzca “Flandrii” i Milano-Sanremo uważa, że, gdy połączą siły z Włochem, mogą nawiązać realną rywalizację z reprezentantami młodego pokolenia. Kristoff przyznał bowiem, że w ubiegłorocznym Wyścigu Dookoła Flandrii trudno było nawiązać walkę z czołówką, w której znajdowali się Van Aert i Van der Poel, a wcześniej (jeszcze przed kraksą) Julian Alaphilippe.

– Ta trójka znajdowała się na innym poziomie. Próbowaliśmy ich dogonić, ale nie byliśmy w stanie. Alaphilippe miał kraksę i wówczas otworzyła się dla mnie szansa, abym powalczył o trzecie miejsce. Mam nadzieję, że w tym roku będziemy nieco bliżej najlepszych i to jest mój wymarzony scenariusz. W osobie Matteo będę miał dodatkowego kolegę w końcówkach i oby zrobiło to różnicę

– wyjaśnił Aleksander Kristoff.

Tour de France będzie dla drużyny UAE Team Emirates najważniejszym wyścigiem w sezonie z uwagi na to, że tytułu będzie bronił Tadej Pogačar.

– Na długiej liście składu na Tour de France znajduje się jedenaście nazwisk, więc nie mam stuprocentowej pewności, że pojadę na ten wyścig. Mamy zwycięzcę, więc razem z Tadejem będziemy próbowali bronić tytułu. Zobaczymy, czy dostanę miejsce w składzie, czy też nie. Jeśli tak, to będę oczywiście próbował wygrać etap i przyczynić się do tego, aby Tadej uniknął wszelkich kłopotów

– zapowiada Norweg i przyznaje jednocześnie, że zdaje sobie z tego sprawę, iż nie będzie miał pełnego wsparcia na etapach sprinterskich.

– Jeśli znajdę się w składzie naszej drużyny na Tour, to prawdopodobnie nie będę miał tak dużego wsparcia jak w 2020 roku. Wówczas drużyna pracowała dla mnie na pierwszym etapie, który wygrałem oraz na ostatnim. Kiedy jedziesz sam na siebie w Tour de France wszystko jest trochę jak ruletka, ale tak czy siak, jeśli tylko raz jeszcze dostanę szansę wystartowania w Wielkiej Pętli, to będę szczęśliwy

– dodał.

Może się wydawać, że najlepsze lata Kristoff ma już za sobą. Najlepsze sezony w jego karierze przypadły na lata 2014-2015, ale poza nimi był w stanie regularnie odnosić zwycięstwa i być pożytecznym zawodnikiem dla drużyny, którą reprezentował.

– Wciąż marzę o wygrywaniu wielkich wyścigów, ale nie wiem, czy dysponuję jeszcze odpowiednią formą. Jednak wciąż jestem w stanie pomagać młodym kolarzom i przydać się zespołowi. Pamiętam jak ważną rolę odegrał w mojej karierze Paolini, gdy byłem młodym sprinterem, a on wyprowadzał mnie na dobre pozycje. Jeśli zaś chodzi o 2015 rok, to wówczas czułem się niepokonany. Wygrałem wtedy około dwudziestu wyścigów

– zakończył Alexander Kristoff.