fot. Deceuninck - Quick-Step

Joao Almeida może świetnie wspominać zakończony niedawno 2020 rok. Teraz jednak myśli już o tegosezonowych startach. Jednym z nich ma być Vuelta a Espana.

Portugalczyk już w pierwszym roku startów dla Deceuninck-Quick Step dołączył do szerokiego grona gwiazd światowego peletonu. Choć przez większą część sezonu pomagał Remco Evenepoelowi wygrywać kolejne wyścigi, to sam również kończył je bardzo wysoko (np. w Volta ao Algarve był 9., a w Vuelta a Burgos 3.). Natomiast gdy Belg z powodu kontuzji musiał zrobić sobie od ścigania dłuższą przerwę (o której wciąż nie wiadomo, jak długo potrwa), świetnie poradził sobie w Giro d’Italia.

W największym włoskim wyścigu przez 15 dni dzierżył Maglia Rosa i choć gdy kolarze wjechali w największe góry, on oddał pole innym, to ostatecznie skończył wyścig na świetnym 4. miejscu, co zapewniło mu dużą uwagę rodaków.

To było coś wspaniałego. Choć mój kraj zdominowany jest przez piłkę nożną, to ciągle płynęły do mnie głosy wspierających kibiców

– mówił Joao Almeida cytowany przez Record.

Portugalczyk być może po raz pierwszy przekonał się na własnej skórze o tym, że jego rodacy potrafią docenić kolarzy. Potwierdzić może to Rui Costa, który w przeszłości trzy razy z rzędu zostawał sportowcem roku w swoim kraju, w latach 2013-14 pokonując nawet najlepszego wówczas piłkarza świata – Cristiano Ronaldo.

Jeśli Almeida chce cieszyć się równie dużą popularnością, co starszy kolega musi w kolejnych sezonach utrzymywać wysoki poziom, notując kolejne bardzo dobre wyniki w wielkich tourach. Najbliższą ku temu okazję dostanie podczas hiszpańskiej Vuelty, na którą pojedzie jako lider zespołu. Już teraz myśli o tym, by na Półwyspie Iberyjskim jeszcze poprawić wynik z ostatniej edycji “różowego wyścigu”.

Naprawdę skupiam się na starcie w Hiszpanii. To, czego dokonałem w zeszłorocznym Giro było wspaniałe, ale teraz patrzę przed siebie. Wiem, że spoczywa na mnie duża presja, ale nikt nie wymaga ode mnie tyle, ile ja sam

– zakończył.