fot. Karpacki Wyścig Kurierów

Generalny menedżer drużyny Deceuninck-Quick-Step Patrick Lefevere podsumowuje miniony sezon, w którym jego podopieczni po raz kolejny pokazali, że są jedną z najlepszych ekip na świecie. 

Belg opisał swoje wrażenia na temat sezonu 2020 na oficjalnej stronie zespołu “Watahy”. Pomimo wyjątkowego ze względu na pandemię koronawirusa roku Lefevere jest niezwykle dumny ze swoich zawodników.

Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności i to, co się wydarzyło mamy za sobą wspaniały sezon. Gdy nastał lockdown stanęliśmy przed bardzo trudną sytuacją, jeszcze bardziej skomplikowaną przez fakt, że znaleźliśmy się na zupełnie nieznanym terytorium

– mówił szef Deceuninck-Quick-Step.

Pomimo wielu wyzwań związanych ze zrewolucjonizowanym kalendarzem forma zawodników belgijskiego zespołu nie pozostawiała złudzeń. Kolarze “Watahy” po raz kolejny wygrywali najwięcej razy z grona wszystkich kolarskich drużyn.

Podsumowując 39 zwycięstw w sezonie, 40 razem z tytułem mistrza świata w Imoli, Kuurne-Bruksela-Kuurne, trzy dni w maillot jaune, wygrana klasyfikacja punktowa na Tour de France, 15 dni w maglia rosa, Strzała Brabancka, Brugge-De Panne, kilka krajowych mistrzostw i tęczowa koszulka – myślę, że to był bardzo dobry sezon, podczas którego pokazaliśmy swoją mentalność i DNA. Pozostajemy na szczycie i kończymy rok jako najbardziej utytułowany zespół w tym roku. 

– przyznał Belg.

Z pewnością wyniki zespołu Deceuninck-Quick-Step byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie feralne w skutkach kraksy: Fabio Jakobsena, Remco Evenepoela oraz ta najmniej dotkliwa Yvesa Lampaerta, który zdołał jeszcze w tym roku triumfować w klasyku AG Driedaagse Brugge-De Panne. Bez wątpienia wraz z tymi zawodnikami ekipa “Watahy” na przestrzeni całego sezonu mogła odnieść jeszcze więcej zwycięstw.

Te wypadki zrobiły wielką różnicę. Wierzę, że bez tych kraks i kontuzji moglibyśmy osiągnąć jeszcze więcej w tym roku. 

– zakończył Lefevere.