fot. Marek Bala

Menadżer Vincenzo Nibaliego Alex Carera zaprzeczył informacjom włoskich mediów, według których “Rekin z Messyny” ma od przyszłego roku zostać kolarzem drużyny INEOS Greandiers. – Nie prowadzimy rozmów z INEOS Grenadiers – mówi. 

Plotkę o rzekomym przejściu Nibaliego do drużyny sir Dave’a Brailsforda podał dziennikarz włoskiej telewizji Beppe Conti, który znany jest z hitowych newsów transferowych. Problem w tym, że jedne się sprawdzają, a inne zupełnie nie. Wszystko wskazuje na to, że w przypadku kolarza z Sycylii spełni się ta druga możliwość.

Vincenzo Nibali ma w swoim palmáres zwycięstwa we wszystkich trzech wielkich tourach. Miniony sezon był jednak dla niego nieco rozczarowujący. Zajął siódme miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia, odczuwając skutki lockdownu i nie będąc w stanie nawiązać równorzędnej walki z młodszymi kolarzami od siebie.

Według pierwotnych planów Nibali miał kończyć karierę w 2021 roku, ale także według informacji Beppe Contiego z powodu nadzwyczajnego 2020 roku, w którym ścigał się mniej i nie spełnił swoich celów, przedłuży karierę do 2022 roku.

– Nie prowadzimy żadnych rozmów z drużyną INEOS Greandiers. Vincenzo ma kontrakt z drużyną Trek-Segafredo na 2021 rok i czuję się tam dobrze. Wciąż czekają go rozmowy o swojej przyszłości, ale my zawsze mówiliśmy, że w nowym roku spotkamy się z kierownictwem drużyny Trek-Segafredo i wtedy to przedyskutujemy. Jeśli nie osiągniemy konsensusu w rozmowach z tą drużyną, to wówczas będziemy rozważali oferty od innych ekip

– poinformował Alex Carrera.

Dziennikarze portalu Cyclingnews.com poprosili drużynę Ineos o skomentowanie medialnych doniesień ws. rzekomego transferu Nibaliego, ale ta odmówiła.