fot. Astana

We wtorek wielkim wydarzeniem w hiszpańskim świecie kolarskim, ale także w mediach międzynarodowych był transfer Miguela Ángela “Supermana” Lópeza do Movistaru. Eusebio Unzué bez wątpienia potrzebny jest kolarz, który zapewni zwycięstwa, ale w przypadku Kolumbijczyka musi spełnić się kilka warunków. Oto nasz komentarz, do jednego z najważniejszych ruchów transferowych tego okienka. 

Wraz z zakończeniem ubiegłego sezonu podopieczni Eusebio Unzué zostali poddani znaczącemu przegrupowaniu. Do innych drużyn odeszli Nairo Quintana i Mikel Landa – dwaj liderzy na wielkie toury, a także zwycięzca Giro d’Italia i kolarz z wielkim potencjałem (co potwierdził w tym roku w barwach INEOS Grenadiers) Richard Carapaz. 40-letni Alejandro Valverde pozostał liderem, choć po raz pierwszy, od kiedy ściga się w zawodowym peletonie nie uniósł rąk w geście triumfu.

Autorem jedynych dwóch zwycięstw Movistaru w sezonie 2020 jest Marc Soler, który wygrywał na Majorce i w hiszpańskiej Vuelcie. Katalończyk był także jednym z najbardziej walecznych kolarzy w niebieskich koszulkach. Enric Mas, predestynowany do bycia liderem w wyścigach trzytygodniowych, sprostał oczekiwaniom, ale tylko w części. Zdobywając piąte miejsca w klasyfikacji generalnej zarówno Tour de France, jak i Vuelty wykazał się systematycznością z jednej strony, a z drugiej, pokazał, że wciąż czegoś brakuje. Celem nadrzędnym było podium na Vuelcie, a gdzieś daleko tliły się nawet marzenia o zwycięstwie. Niestety nie tym razem.

W związku z powyższym drużynie Movistar zdecydowanie potrzebny jest kolarz, który będzie wygrywał. Młody, ale już dojrzały, doświadczony i z sukcesami w palmáres. Taki właśnie jak 26-letni Kolumbjczyk Miguel Ángel López, właściciel 17 zwycięstw w profesjonalnej karierze kolarskiej. Stał na podium Giro i Vuelty, zwyciężał w Tour de Suisse, Volta a Catalunya i Tour Colombia. W tegorocznym wyścigu Tour de France finiszował na szóstym miejscu w “generalce” i po bardzo mocnym ataku wygrał górski etap z metą na przełączy Col de la Loze. Można by powiedzieć – idealnie. Jest jednak kilka “ale”.

Po pierwsze López ma tendencję do przewracania się i nie jeździ dobrze na czas. Dość wymienić dwie tegoroczne kraksy. I choć może ta na pierwszym etapie Tour de France, kiedy to sunął po śliskim asfalcie niedaleko Nicei niczym pocisk, aż tak nie dziwi, to już ta druga, podczas pierwszego etapu Giro d’Italia może nawet śmieszyć (oczywiście, teraz, gdy wiadomo, że nic poważnego nic mu się nie stało), ponieważ przewrócił się bez bliżej określonego powodu i musiał opuścić różową karawanę.

Ponadto jest temperamentny. Nie zawsze panuje nad emocjami. Na przedostatnim etapie ubiegłorocznego wyścigu Giro d’Italia pobił kibica, który zrzucił go z roweru. Z kolei podczas wyścigu Vuelta a España 2019 w ostrych słowach skrytykował – jak się okazało – swojego przyszłego pracodawcę za to, “że już nie pierwszy raz próbują porwać peleton w momencie, gdy leży lider lub inni ważni kolarze”. Do tego dorzucił jeszcze krytykę adresowaną do Alejandro Valverde, który wówczas jeździł w tęczowej koszulce. “Superman” mówił, że zwłaszcza ktoś taki jak mistrz świata nie powinien się tak zachowywać.

Plotki dotyczące tego, że Movistar pozyska Lópeza krążyły od kilku dobrych tygodni. Dlatego też dziennikarze poprosili Unzué podczas Vuelty, aby odniósł się do sytuacji, w której Miguel Ángel López krytykował jego drużynę. Doświadczony menadżer odpowiedział, że “w życiu musisz iść na naprzód, a nie oglądać się za siebie”. Wydaje się, że z taką właśnie filozofią będzie zarządzał swoim nowo pozyskanym kolarzem. Stwierdzenie to będzie mógł wykorzystywać po wielu różnych sytuacjach, ponieważ jest bardzo uniwersalne, czyż nie? Oby jednak musiał to robić jak najrzadziej. Wszyscy chcemy oglądać Lópeza takiego jak w tym roku na Col de la Loze. I tylko takiego.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments