Fot: Assos

Co roku okres jesienno-zimowy wiąże się z większą zapadalnością na infekcje dróg oddechowych. Problem ten dotyczy również rowerzystów, zarówno kolarzy rekreacyjnych jak i ambitnie jeżdżących amatorów. W aktualnym sezonie szczególnie głośno w mediach jest o infekcji wywołanej przez koronawirus. Do tej pory głównie patrzyliśmy na problem przez pryzmat czy można jeździć, czy trzeba zakrywać usta i nos w trakcie treningu oraz czy dozwolone są przejażdżki w grupach bądź zawody.

Jednak coraz więcej z nas świeżo przebyła bądź aktualnie przechodzi zakażenie z objawami choroby przeziębieniowej. Jak się zachować w tym trudnym dla nas wszystkich okresie?

Czym różni się SARS CoV2 od popularnych do tej pory wirusów grypy i paragrypy, a jakie ma z nimi cechy wspólne? Popularny koronawirus jest znacznie bardziej zakaźny, a u większego odsetka chorych może spowodować ciężkie i bardzo ciężkie objawy. Rekonwalescencja może trwać zdecydowanie dłużej. Nie oszczędza przy tym osób świetnie wytrenowanych, które do tej pory były okazami zdrowia.

Wydaje się, że prewencją w postaci higieny rąk, stosowania masek w sposób istotny ogranicza się szerzenie zarówno tej jaki i innych sezonowych infekcji. Sportowy trening kolarski bez zasłaniania twarzy, przy zachowaniu odpowiedniego dystansu jest bezpieczną formą ćwiczeń. Nie należy z niego rezygnować, gdyż korzyści jakie daje zdecydowanie dominują.

Co powinniśmy zrobić kiedy pojawią się u nas objawy jak stany podgorączkowe, osłabienie, ból mięśni, rozbicie czy zaburzenia węchu? Po pierwsze nie wpadajmy w panikę, to nasz główny wróg.

Najważniejsze w takim momencie to odpoczynek, dystans społeczny oraz obserwacja siebie. Warto zasięgnąć opinii lekarza i oszacować ryzyko infekcji COVID 19, a w razie jej podejrzenia poddać się badaniu w kierunku obecności wirusa.

W przypadku pojawienia się nawet lekkich objawów absolutnie nie forsujmy się. Unikajmy sytuacji stresowych, kontaktu zwłaszcza z osobami starszymi, a przede wszystkim odpuśćmy trening. Jedna czy dwie jazdy nawet w niskim tempie niczego dobrego nie zdziałają, a mogą mieć kluczowy wpływ na dalsze osłabienie naszej odporności. W razie wystąpienia dolegliwości jak i w prewencji po kontakcie z chorym zachowujmy się jakby przed nami były najważniejsze zawody. Stawiajmy na wypoczynek, sen, odpowiednie nawadnianie i odżywianie. Sprawi to, iż potencjalną chorobę przebędziemy łagodniej i szybciej wrócimy do zdrowia.

Osoby które trafią na kwarantannę z powodu kontaktu z zakażonym SARS CoV2, bądź też same mają dodatni wyniki w kierunku choroby, a nie mają nasilonych dolegliwości zmagają się głównie z problemami psychicznymi z powodu izolacji. Kilkunastodniowe przymusowe przebywanie w domu to olbrzymia katorga i stres dla do tej pory aktywnego człowieka. Nasila się wówczas frustracja, rozgoryczenie i pojawiają się wahania nastroju, które potęguje jeszcze piękna słoneczna aura i epickie zdjęcia przepięknych jazd naszych przyjaciół z popularnych kolarskich serwisów społecznościowych. Ten czas odosobnienia i izolacji nie musi być jednak całkiem stracony. Można poświęcić go na treningi na trenażerze, ćwiczenia cardio, jogę kolarską czy rozciąganie.

Jaki jest przebieg samego zakażenia? 80-90% osób ma jedynie łagodne objawy. Dominuje osłabienie, kilkudniowe stany gorączkowe oraz rozbicie. U tych osób powrót do sportu możliwy jest po zakończeniu 10-13 dniowej izolacji. W kontekście tego potencjalnie straconego czasu warto myśleć pozytywnie i nie załamywać się. Można przecież, w czasie choroby i rekonwalescencji odbyć okres roztrenowania. Fazy łączącej zakończony sezon i początkiem okresu przygotowawczego do kolejnego. Trwa ona średnio 2-4 tygodnie i charakteryzuje się znacznym zmniejszeniem objętości jak i obciążeń treningowych. Wszystko by przyszłe bodźce nadal stymulowały nas do postępów.

U osób łagodnie przechodzących zakażenie, na ogół po chorobie nie dochodzi do spadku wydolności lub jest ono nieistotne.

Niestety kilkanaście procent chorych ma umiarkowane lub ciężkie objawy choroby koronawirusowej. Na ogół po kilku pierwszych dniach zbliżonych do przeziębienia i względnej stabilizacji czy też częściowej poprawie choroba postępuje. Dochodzi do nasilenia kaszlu, duszności, trudności w oddychaniu czy ucisku w klatce piersiowej. Dzieje się tak w przebiegu pojawienia się odpowiedzi zapalnej w płucach z zajęciem ich miąższu. Osoba do tej pory zdrowa ma kłopoty z umyciem się czy ubraniem. Jej stan zdrowia powinien być okresowo monitorowany np. za pomocą pulsoksymetru- urządzenia monitorującego wysycenie hemoglobiny tlenem.

Należy podkreślić, że zdecydowana większość zapaleń płuc goi się samoistnie, a osoby nie wymagają hospitalizacji w szpitalu, a jedynie odpoczynku w domu i leczenia objawowego. Czujność należy zachować w razie spadku saturacji- ten objaw świadczy o pogorszeniu wydolności oddechowej i wymaga pilnej konsultacji lekarza. Jednak u osób wytrenowanych to naprawdę rzadkie sytuacje i nawet rozległe zmiany naciekowe płuc w badaniach obrazowych mogą nie dawać tych dolegliwości.

Po przebyciu zakażenia dróg oddechowych COVID 19 z zapaleniem płuc zalecam wstrzymanie się od intensywnych form treningu przez minimum 4-6 tygodni. W tym czasie powinno się wykonać badania obrazowe płuc oraz konsultacje u lekarza pulmonologa. Niestety z dużym prawdopodobieństwem nasza wydolność będzie istotnie niższa jak przed chorobą. Brak jest aktualnie badań na świecie czy i jak długo utrzymują się zmiany pozapalne w płucach i jaki mają wpływ na przyszłe osiągane wyniki.

Lek. med Tomasz Januś

specjalista chorób płuc i specjalista chorób wewnętrznych