fot. Getty Images Sport

Kiedy w Italii dochodzić będzie do kluczowych rozstrzygnięć, na północy Półwyspu Iberyjskiego kolarze zmierzą się na interesującej trasie, która wydaje się zbyt trudna dla sprinterów, ale zbyt mało wymagająca dla liderów na klasyfikację generalną. Wcale nie jest jednak pewne, czy na finiszu w Sabiñanigo o etapowy triumf walczyć będą uciekinierzy.

Pierwsza część sobotniej trasy o łącznej długości 184,4 kilometra pozbawiona jest większych wzlotów, choć pomiędzy El Grado (63. kilometr) i Morillo de Tou (94. kilometr) peleton jechać będzie drogą prowadzącą wzdłuż dwóch sporych zbiorników wodnych – Embalse del Grado I i Embalse de Mediano – które przynajmniej na mapach zapowiadają się dość malowniczo.

Cała zaplanowana na ten dzień wspinaczka rozpocznie się wkrótce po pokonaniu tego odcinka, a na dystansie zaledwie 50 kilometrów zawodnikom przyjdzie zmierzyć się z trzema podjazdami: Alto de Vio (13,3 km, śr. 4,6%), Alto de Fanlo (6,3 km, śr. 4,5%) i Alto de Petralba (8,8 km, śr. 5%). Najbardziej interesująco zapowiada się ten ostatni i to nie tylko dlatego, że będzie dziś decydujący, a jego szczyt oddalony jest od linii mety w Sabiñanigo o niespełna 20 kilometrów. W przeciwieństwie do dwóch poprzedzających go wzniesień, prowadzi przezeń szeroka i dobrej jakości droga, ale jego pierwsza część jest dość trudna (zbyt trudna dla sprinterów), podczas gdy druga pokonana zostanie w tunelu, co zawsze stanowi dodatkowy dreszczyk emocji.

Trasa wznosi się również na wieńczących dzisiejszy etap 2 kilometrach, na ostatnich 300 metrach osiągając średnie nachylenie wynoszące 6,2%, przy maksymalnym bliskim 10%. Zapowiada to kolejny dynamiczny finisz!

Oto, co na temat 5. etapu 75. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, 24 października: Huesca › Sabiñanigo (184.4k)

W sobotę rywalizacja przeniesie się na północny wschód – w okolice głównego grzbietu Pirenejów, ale pokonywane na trasie z Hueski do Sabiñanigo podjazdy zrobią wrażenie jedynie na tych, którzy nie przyłożą się do dokładnego odczytania liczb na osi Y. Zanosi się dla idealny dzień dla harcowników, tym bardziej, że pretendenci do tytułu będą mieli znacznie większą sztukę mięsa do upieczenia w niedzielę.

Uciekinierzy czy ataki z peletonu w samej końcówce? Zależy to głównie od tego, na ile drużyny posiadające w swoich składach dostatecznie dynamicznych zawodników zaangażują się w pogoń. Jest oczywiście Movistar, który może chcieć położyć podwaliny pod ważny triumf Alejandro Valverde, ale ani oni, ani żadna inna z uczestniczących w tegorocznej Vuelcie ekip nie mogą być chyba na tyle pewne swego, by akurat dziś postawić wszystko na jedną kartę. Poza Jumbo-Visma oczywiście, ale oni powinni koncentrować się na jutrzejszej batalii.

Wskazówka delikatnie przesuwa się zatem w kierunku odjazdu dnia, w którym zobaczyć dziś możemy Luisa Leona Sancheza (Astana), Omara Fraile (Astana), Rui Costę (UAE-Team Emirates), Tima Wellensa (Lotto Soudal), Alexa Aranburu (Astana), Diona Smitha (Mitchelton-Scott), Nicka Schultza (Mitchelton-Scott), Michaela Woodsa (EF Pro Cycling) czy Magnusa Corta Nielsena (EF Pro Cycling).