Znamy już trasy wszystkich wielkich tourów na sezon 2026. Jako ostatnia swoją prezentację miała La Vuelta a España, która w przyszłym roku odbędzie się w dniach 22 sierpnia – 13 września. Zawodnicy wyruszą z Monako, a metę swój wyścig będzie miał tym razem nie w Madrycie, a andaluzyjskiej Grenadzie.
Podczas środowej gali, którą swoją obecnością uświetnił sam książę Albert II, zaprezentowana została trasa 81. edycji Vuelta a España. Ta już przed tym wydarzeniem, na podstawie medialnych przecieków, została okrzyknięta mianem najtrudniejszej od lat i faktycznie trzeba przyznać, że nie będzie łatwo. Wyścig po raz pierwszy w swojej historii wyruszy z Monako, a zainauguruje go dość krótka jazda indywidualna na czas. Następnie, poprzez Francję i Andorę, 5. dnia zawodnicy dotrą do Hiszpanii, by poprzez jej wschodnie wybrzeże kierować się na południe i dotrzeć do finału w Grenadzie. Ta, podobnie jak niewielkie księstwo, również będzie debiutantem, a o to nie było ciężko – to dopiero 8. w historii miasto, które ugości metę La Vuelta a España. Po fiasku tegorocznego zakończenia w Madrycie oraz upadku projektu wylotu na Wyspy Kanaryjskie, organizatorzy właśnie w Andaluzji zaplanowali finał swojego wyścigu.
To bardzo trudna trasa! Góry odegrają główną rolę w jednej z najtrudniejszych edycji w historii La Vuelta. Andora nada ton wyścigowi na początku krótkim, ale bardzo trudnym etapem, a następnie zmierzy się z takimi podjazdami jak Valdelinares, Aitana, Calar Alto, La Pandera, Penas Blancas i niesamowitym Collado del Alguacil na zakończenie, co zapowiada się niezwykle ciężko. Będzie też kilka średniogórskich etapów, które z pewnością zapewnią nam wspaniałe widowisko
— powiedział Fernando Escartin, projektant trasy Vuelta a España.
Oczywiście jest jeszcze za wcześnie by dyskutować o faworytach przyszłorocznej edycji, aczkolwiek udział w niej zapowiedział już m.in. mający najwięcej triumfów w historii Primož Roglič. Słoweniec z Red Bull – BORA – hansgrohe 4-krotnie zwyciężał w klasyfikacji generalnej i dzieli 1. miejsce w tabeli wszech czasów z Roberto Herasem. W tym roku po wygraną sięgnął Jonas Vingegaard, który jednak najprawdopodobniej w 2026 roku postawi na duet Giro d’Italia + Tour de France.
Trasa 81. edycji Vuelta a España
- 21 etapów
- 3275 kilometrów
- 58156 metrów przewyższenia
- 2 jazdy indywidualne na czas
- 6 górskich etapów
- 4 etapy w średnich górach
- 5 pagórkowatych etapów
- 4 płaskie etapy
1. etap (22.08, sobota): Monako – Monako (9 km)
Zmagania otworzy płaska czasówka w niewielkim księstwie położonym nad Morzem Śródziemnym w obrębie Riwiery Francuskiej. Można tylko żałować, że organizatorzy póki co przygotowali jedynie profile, nie zaś mapy, bowiem premierowy odcinek będzie bardzo kręty, a miejscami jego trasa ma się pokrywać z tą znaną z Grand Prix Formuły 1.
2. etap (23.08, niedziela): Monako – Manosque (215,2 km)
Już drugiego dnia na kolarzy czeka najdłuższy z etapów 81. edycji Vuelta a España, podczas którego większość rywalizacji rozegrana zostanie na francuskich szosach. Z jednej strony czuć będzie tranzytowy charakter tego odcinka, z drugiej jednak ten nie będzie zupełnie płaski i wcale nie musi się zakończyć sprintem z dużego peletonu. Zależnie od tego, kto będzie liderem po 1. etapie oraz komu może zależeć na przejęciu koszulki, być może nawet już na tak wczesnym etapie wyścigu do głosu dojdą harcownicy.
3. etap (24.08, poniedziałek): Gruissan – Font Romeu (166,7 km)
Już 3. dnia rywalizacji jasno wyklaruje nam się kto będzie walczył w klasyfikacji generalnej, a kto odpadnie z wyścigu po końcowe trofeum. Poniedziałkowy odcinek to klasyczny przykład zmagań, podczas których jeszcze nie można nic wygrać, ale z pewnością da się wszystko przegrać. Meta na pirenejskim Font Romeu ulokowana jest na niemal 2 tysiącach metrów nad poziomem morza i będzie świetną okazją do pierwszej poważnej selekcji.
4. etap (25.08, wtorek): Andorra La Vella – Andorra La Vella (104,9 km)
Jeśli poniedziałkowy odcinek to za mało, to dzień później organizatorzy przygotowali prawdziwy rollecoaster. Choć dystans etapu jedynie nieznacznie przekracza 100 kilometrów, to na trasie znalazły się aż 3 górskie premie 1. kategorii w tym Port de Envalira, który zmusi kolarzy do wspięcia się na aż 2409 metrów nad poziom morza. Jedynym, czego można żałować jest fakt, że druga część odcinka jest nieco prostsza, a na tak wczesnym etapie wyścigu prawdopodobnie faworyci będą jeszcze ostrożni i nie wykorzystają w pełni potencjału tej trasy.
5. etap (26.08, środa): Falset – Roquetes (171,1 km)
W środę peleton po raz pierwszy wjedzie do Hiszpanii, a powitanie z nią będzie wyjątkowo niemrawe. Jedynie 1 górska premia, w dodatku 3. kategorii, zwiastuje rywalizację pomiędzy sprinterami.
6. etap (27.08, czwartek): Alcossebre – Castellón (176,8 km)
Patrząc na pierwszy rzut oka na profil czwartkowego etapu, można by stwierdzić, że to będzie zwykła przeprawa, która prawdopodobnie zakończy się pojedynkiem pomiędzy uciekinierami. Puerto El Bartolo kryje w sobie jednak przeszło 3 kilometry szutrów, które w połączeniu ze znaczną stromizną bez wątpienia mogą mieć wpływ na przebieg rywalizacji. Jeśli stawka tam się porwie, to dynamiczny zjazd i krótki dojazd do Castellón mogą nie wystarczyć, by ta ponownie się połączyła – szczególnie, jeśli któryś z faworytów miałby wciąż u swojego boku pomocnika bądź dogadał się z kilkoma z rywali.
7. etap (28.08, piątek): Vall d’Alba – Aramón Valdelinares (149,9 km)
Witamy na Vuelta a España – tu górskie finisze w 1. tygodniu nikogo nie dziwią. Kolejny będzie miał miejsce podczas 7. etapu, który na ostatnich 50 kilometrach będzie się wznosił przez jakieś 80% czasu. Zawodnicy ponownie zbliżą się do 2000 metrów nad poziomem morza, a finałowe Aramón Valdelinares to 8,1 kilometra o średnim nachyleniu 7,2%.
8. etap (29.08, sobota): Puçol – Xeraco (176,4 km)
Aż dziw bierze, że po tak ciekawym tygodniu na weekend zaplanowany został drugi spośród etapów dedykowanych sprinterom. Transmisję z tego warto będzie uruchomić jednak nieco wcześniej przed metą, bowiem Puerto de Barx może potencjalnie nieco namieszać w stawce i pozwolić na odsianie choć części specjalistów od płaskich końcówek.
9. etap (30.08, niedziela): Villajoyosa – Alto de Aitana (187,5 km)
Po nieco sennej sobocie, na zakończenie przedłużonego 1. tygodnia zmagań, organizatorzy przygotowali prawdziwie morderczy finał. Alto de Aitana to ponad 21 kilometrów wspinaczki o średnim nachyleniu 5,8% – niech jednak ono nikogo nie zmyli, bowiem o ile pierwsze kilometry są jeszcze dość spokojne, o tyle bliżej mety będzie coraz bardziej stromo i wartości na poziomie 8-9% będą się utrzymywały przez całe, momentami bardzo dłużące się kilometry.
DZIEŃ PRZERWY – 31.08 (poniedziałek)
10. etap (1.09, wtorek): Alcaraz – Elche de la Sierra (184,5 km)
Są kolarze, którzy nie lubią ścigania po dniu przerwy – ci mogą w kontekście Vuelta a España 2026 spać spokojnie, bowiem organizatorzy po pierwszym wolnym poniedziałku przygotowali okazję do spokojnego powrotu do rytmu wyścigowego. To typowy etap dla uciekinierów, ewentualnie do głosu mogą dojść najdynamiczniejsi puncherzy.
11. etap (2.09, środa): Cartagena – Lorca (156,1 km)
O ile we wtorek wydaje mi się, że sprinterzy mogą nie przetrzymać trudności, o tyle w środę etap będzie dedykowany właśnie nim. Najprawdopodobniej będzie to odcinek bez jakiejkolwiek historii.
12. etap (3.09, czwartek): Vera – Calar Alto (166,5 km)
Po dwóch nieco nudnych dniach, organizatorzy przygotowali odcinek, który zapowiada się niezwykle ciekawie. Nie czekając do weekendu, już w czwartek kolarze stoczą kolejną górską batalię, a dwie premie 1. kategorii w drugiej połowie dystansu bez wątpienia powinny mocno podzielić stawkę.
13. etap (4.09, piątek): Almuñécar – Loja (193,2 km)
Po górskim czwartku, na piątek zaplanowano kolejny nieco prostszy etap, który dla faworytów klasyfikacji generalnej najprawdopodobniej będzie pełnił przelotową rolę. Jednocześnie trasa jest na tyle trudna, że harcownicy nie powinni mieć problemu w ubiegnięciu ekip sprinterów.
14. etap (5.09, sobota): Jaén – Sierra de la Pandera (152,7 km)
Kolejnym górskim finiszem w ramach 81. edycji Vuelta a España będzie ten zlokalizowany na Sierra de la Pandera. Ostatnie kilometry to praktycznie stałe nachylenia na poziomie 12-14%, a zatem na nic zda się drafting i pomoc kolegów – tu po prostu trzeba będzie mieć pod nogą.
15. etap (6.09, niedziela): Palma del Río – Córdoba (181,2 km)
Na zakończenie weekendu na kolarzy czeka odcinek bardzo podobny do piątkowego – ponownie na trasie znalazło się kilka pomniejszych podjazdów, zaś sam finał będzie płaski. Tym razem jednak wydaje się, że ekipy sprinterów mają szanse na upilnowanie uciekinierów i doprowadzenie do finiszu z dużego peletonu.
DZIEŃ PRZERWY – 7.09 (poniedziałek)
16. etap (8.09, wtorek): Cortegana – La Rabida. Palos de la Frontera (186 km)
Ostatni tydzień rozpoczyna się nieco rozczarowująco pod kątem trudności i pierwszy dowód na to znajdziemy już we wtorek, kiedy to przygotowano etap dedykowany sprinterom.
17. etap (09.09, środa): Dos Hermanas – Sevilla (189,2 km)
Jeśli sprinterzy przetrwają pierwsze 2 tygodnie, to zostaną nagrodzeni dzień po dniu szansami na walkę o etapowy triumf.
18. etap (10.09, czwartek): El Puerto de Santa María – Jerez de la Frontera (32,5 km)
W połowie ostatniego tygodnia zaplanowana została 2. i zarazem ostatnia jazda indywidualna na czas w ramach 81. edycji Vuelta a España. Ta będzie dość długa, bo mierząca aż 32,5 kilometra, a to bez wątpienia może mocno wpłynąć na klasyfikację generalną. Trasa nie będzie trudna, a to zwiastuje wysokie średnie prędkości.
19. etap (11.09, piątek): Vélez-Málaga – Peñas Blancas. Estepona (205,1 km)
Na rywalizację faworytów ramię w ramię przyjdzie nam czekać niemal tydzień – od 14. do aż 19. etapu. Warto jednak będzie czekać, bowiem finał piątkowego odcinka to 15,6 kilometra o średnim nachyleniu 6,4%, a zatem trasa będzie sprzyjała by spróbować coś zrobić. Oczywiście ważna będzie sytuacja po czasówce – duże różnice mogą zniechęcać do działania, ale trzeba wierzyć, że wyścig będzie tu jeszcze cały czas choć w jakimś stopniu otwarty.
20. etap (12.09, sobota): La Calahorra – Collado del Alguacil (206,7 km)
Sobotni etap został okrzyknięty przez organizatorów mianem królewskiego, a na jego trasie znalazły się aż 3 górskie premie 1. kategorii oraz finał na podjeździe, który otrzymał ponadkategorię. Collado del Alguacil to 16,7 kilometra o średnim nachyleniu 6,9%, ale parametr ten mocno zaniża pierwsza połowa oraz przegibek po tejże. Ostatnie 8 kilometrów ma bowiem niemal 10% średniego nachylenia, a zatem to dopiero tutaj poznamy zwycięzcę całej 81. edycji La Vuelty.
21. etap (13.09, niedziela): Carrefour Grenada – Grenada (99,4 km)
Na zakończenie organizatorzy przygotowali krótki, niespełna 100-kilometrowy etap przyjaźni. Kolarze wystartują z Carrefoura, który jest jednym z głównych sponsorów hiszpańskiego wyścigu, a następnie będą się kręcili po Grenadzie i jej okolicach. Finał zaplanowano przy malowniczej Alhambrze, a zatem bohaterowie wyścigu będą mieli okazję do zrobienia sobie fotografii w naprawdę pięknej scenerii.









