fot. Giro d'Italia

Świętujący za nieco ponad miesiąc swoje 25 urodziny Ben O’Connor odniósł w Giro d’Italia największy sukces w swojej karierze. Kolarz NTT Pro Cycling okazał się najlepszy z grona uciekinierów na etapie kończącym się w Madonna Di Campiglio, gdzie w przeszłości wygrywali Marco Pantani oraz Mikel Landa.

Australijczyk na odcinku numer 16 tegorocznej edycji Giro d’Italia, również znalazł się w decydującej akcji. Niestety dla niego musiał on, wtedy uznać wyższość Słoweńca Jana Tratnika (Bahrain-McLaren). Dziś za to udało mu się pokonać innego zawodnika ekipy, którą kieruje Rod Ellingworth, Austriaka Hermanna Pernsteina. O’Connor przyznał w rozmowie po przekroczeniu linii mety, że celem jego ekipy było ponowne zabranie się do odjazdu dnia.

Nasz plan na dzisiejszy etap był taki, aby znaleźć się w ucieczce. Jeśli zespół by zdecydował, aby nadawać tempo to byliśmy na czele dla Domenico Pozzovivo i mogliśmy rozdawać własne karty

– wyjaśniał Australijczyk.

Ponadto Ben O’Connor mówił o tym, jak wiele dla niego znaczy osiągnięty sukces. Być może to zwycięstwo pomoże jego ekipie NTT Pro Cycling w poszukiwaniach sponsora tytularnego na przyszły sezon.

Wczoraj byłem tak bliski zwycięstwa, a dziś udało mi się to osiągnąć na etapie górskim, o którym marzyłem. Może to jeszcze do mnie nie dotarło, ale kiedy przekroczyłem linię mety, całkiem się rozpłakałem. To wiele dla mnie znaczy. Moim celem było po odniesienie zwycięstwa i nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem 

– zakończył O’Connor.