fot. La Vuelta/Sarah Meyssonier

Startująca dziś 75. edycja wyścigu Vuelta a España zabierze sympatyków kolarstwa w doskonale znane im strony, podążając szlakami królewskiego etapu wyścigu Vuelta al Pais Vasco. Wąskie drogi, sztywne podjazdy i kapryśna pogoda charakteryzujące położony na północy Kraj Basków oznacza jednak, że już w inaugurujący imprezę wtorek możemy się dowiedzieć, kto nie będzie się liczył w tegorocznej walce o tytuł.

Odwołanie holenderskiej inauguracji Vuelty nie tylko oznacza, że zamiast tradycyjnych 21, w tym roku rozegranych zostanie jedynie 18 etapów, ale znacząco wpłynęło to na sam charakter wyścigu, który z najbardziej stonowanej edycji od lat przemienił się nagle w dokładnie tę imprezę, którą doskonale znamy – a więc występującą w skali od odcinków pagórkowatych do solidnie górzystych.

Pierwszy z nich, który wystartuje z przytulonego do hiszpańsko-francuskiej granicy Irun, przynależy do mniej radykalnego krańca tej skali, ale w drugiej części etapu rywalizujący zawodnicy i tak napotkają wystarczająco wiele charakteryzujących ten region krótkich, stromych podjazdów, aby powstał pierwszy zarys obowiązującej w tym wyścigu hierarchii.

Po wyjeździe z miasta goszczącego start dzisiejszego odcinka, trasa powiedzie wzdłuż wybrzeża Zatoki Biskajskiej, między innymi przez nie tylko zachwycające krajobrazowo, ale pełne pięknych kolarskich wspomnień San Sebastian. Trudno powiedzieć, czy dodatkowe utrudnienie stanowić będą podmuchy wiatru, bo prognozy pogody są w tym zakresie wyjątkowo sprzeczne, podając wartości od 15 do 40 km/h.

Po pokonaniu 50 kilometrów peleton skręci w głąb lądu, a przeszkody stopniowo zaczną się piętrzyć. Pierwszym kategoryzowanym wzniesieniem pokonywanym podczas 75. edycji wyścigu Vuelta a España będzie Puerto de Udana (4,8 km, śr. 2,2%), po zjeździe z którego rozpocznie się wspinaczka na Alto de Kanpazar (5,5 km, śr. 4,7%), jednak pod względem taktycznym wtorkowy odcinek zapowiada się jako na tyle przewidywalny, że powinien się sprowadzić do finałowych Alto de Elgeta (2,9 km, śr. 8,8%) i doskonale znanego wszystkim sympatykom kolarstwa Arrate (5,3 km, śr. 7,7%).

Sam finisz nie jest zlokalizowany w najwyższym punkcie wzniesienia, ale prowadzi do niego płaski odcinek o długości ok. 2 kilometrów, co może znacząco wpłynąć na charakter finałowej rozrywki.

Oto, co na temat 1. etapu 75. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 1, 20 października: Irún › Arrate (173 km)

Rozpoczynać hiszpańską Vueltę od królewskiego etapu Wyścigu Dookoła Kraju Basków? Trochę przewrotne, jednak przede wszystkim brutalne. Kosztem pokazania widzom pięknego San Sebastian będzie brak wspinaczki na słynny Jaizkibel, ale 3. kategorii Puerto de Udana, Alto de Kanpazar i Alto de Elgeta zwieńczone finałem na Arrate to i tak wystarczająco dużo wyzwań, przynajmniej jak na pierwszy dzień rozgrywania imprezy. Go hard or go home!

Pierwszy dzień rozgrywania wielkiego touru to czysta karta, którą każdy z zawodników może jeszcze zapisać, a gra toczy się nie tylko o etapowy triumf, ale również zazwyczaj pożądaną koszulkę lidera.

W innych okolicznościach byłby to świetny etap dla ucieczki, ale tak łatwe obdarowywanie niezłych górali przewagą w klasyfikacji generalnej zanim jeszcze zdołamy się zorientować, kto będzie się liczył w walce o tytuł, nie leży w naturze ekip Jumbo-Visma i INEOS.

Etapowego triumfatora szukamy więc dziś w szeregach najmocniejszych drużyn i zawodników, którzy potrafią się nie tylko świetnie wspinać, ale również dysponują dobrym przyspieszeniem w końcówce. Do takich zaś należą broniący tytułu Primoz Roglic (Jumbo-Visma), a obok niego Michael Woods (EF Pro Cycling), Tom Dumoulin (Jumbo-Visma), Richard Carapaz (INEOS Grenadiers), Thibaut Pinot (Groupama-FDJ), Hugh Carthy (EF Pro Cycling), Dan Martin (Israel Start-Up Nation) i Alejandro Valverde (Movistar).