fot. Le Tour

Słowna walka Wouta van Aerta i Mathieu van der Poela po niedzielnym Gent – Wevelgem obiła się szerokim echem w kolarskim świecie. Głos zabrać postanowił nawet sam Tom Boonen.

Kiedy tylko przyszło do brukowanych klasyków, rozpoczęły się długo wyczekiwane pojedynki Wouta van Aerta z Mathieu van der Poelem. Podczas niedzielnego Gent – Wevelgem obaj zawodnicy bardzo dokładnie się pilnowali, co otworzyło szansę przed innymi kolarzami. Ostatecznie wykorzystał ją Mads Pedersen, a wspomniany van Aert, nie przyzwyczajony do porażek w sezonie 2020, zaczął głośno narzekać.

Kilka chwil po zakończeniu rywalizacji, Belg w rozmowie z mediami przyznał, że jazda van der Poela nastawiona była głównie na odebranie mu zwycięstwa, a nie bezpośrednią walkę. Oczywiście bardzo szybko sytuację skomentował też kolarz Alpecin – Fenix, który przyznał, że van Aert był głównym faworytem, więc pilnowanie go nie było niczym dziwnym.

W poniedziałek całą sprawę skomentować postanowił jeden z najlepszych specjalistów od wyścigów jednodniowych w historii, Tom Boonen.

Słowa Wouta były zupełnie niepotrzebne. To, że jest obecnie najmocniejszym zawodnikiem w wyścigach jednodniowych nie oznacza, że każdy pozwoli mu po prostu odjechać. To naturalne, że wielu kolarzy będzie chciało utrzymywać jego koło. Jestem pewien, że każdy zawodników jechał po zwycięstwo, więc naturalnym było, że nikt nie chciał dać odjechać van Aertowi

– powiedział Boonen.

Do kolejnej wielkiej walki między dwoma mistrzami świata powinno dojść już w niedzielę podczas De Ronde van Vlaanderen.