fot. Ineos

Kolejny z “przelotowych etapów” Giro d’Italia 2020 padł łupem Filippo Ganny. Tym razem młody Włoch okazał się najlepszy z kilkuosobowej ucieczki, udowadniając, że jest większym talentem, niż wszystkim mogło się wydawać. Czas na oceny.

Plusy:
Gwiazda w otchłani
Kiedy dzisiejsza ucieczka na dobre odjechała, wydawało się, że obok Carla Fredrika Hagena, właśnie Filippo Ganna jest głównym faworytem do odniesienia etapowego triumfu. Włoch pokazywał już bowiem m.in. na Vuelta a San Juan, że długie i względnie łatwe podjazdy bardzo mu odpowiadają. Jednocześnie, co warto zauważyć, mistrz świata w jeździe na czas może w każdym momencie pójść drogą Toma Dumoulina, zaczynając swoją przygodę z Wielkimi Tourami.

Waleczny jak zawsze
Choć ostatecznie akcja w końcówce się nie powiodła, Thomas De Gendt ponownie pokazał, że jest jednym z najbardziej walecznych zawodników na świecie. Niewykluczone, że bez Einera Rubio na kole, Belg byłby w stanie powalczyć w końcówce z Filippo Ganną. Nie zmienia to faktu, że doświadczony zawodnik Lotto Soudal będzie jeszcze blisko triumfu w tegorocznym Giro.

Minusy:
Pozycja lidera
Czy Rafał Majka jest liderem ekipy BORA – hansgrohe? Po dzisiejszym etapie zaczęliśmy się nad tym zastanawiać. Dziwnie bowiem wyglądało zachowanie Patricka Konrada, który mimo strat na Etnie, postanowił powalczyć o tak ważne w tej części wyścigu bonifikaty. Niezależnie od tego, że nieco bardziej przyglądamy się niemieckiemu zespołowi, ich taktyka wygląda co najmniej dziwnie.

Utrata szans
Nie będziemy ukrywać, że naprawdę liczyliśmy na dobry występ Jonathana Caicedo, który miał realną szansę przejęcia koszulki lidera wyścigu. Niestety Ekwadorczyk nieco zawiódł, szybko odpadając od grupy zasadniczej i tracąc do czołówki ponad 16 minut. Jednocześnie jednak zawodnik EF Pro Cycling będzie miał dużą szansę na walkę o koszulkę najlepszego górala.

Inhalator niezgody
Choć wiemy, że niektórzy zawodnicy potrafili jeździć z inhalatorami w kieszonkach, dzisiejsza sytuacja z Valerio Contim w roli głównej była co najmniej… dziwna. Włoch na fakt, że znalazł się w obiektywie kamery, zareagował bardzo nerwowo, co od razu pozwala myśleć, że zawodnik UAE Team Emirates chciałby coś ukryć. Oby były to jednak jedynie domysły.