fot. Ineos Grenadiers/ Getty Images Sport

Podczas piątego etapu Giro d’Italia świeżo upieczony mistrz świata w jeździe na czas Filippo Ganna nie miał sobie równych. Pomimo wydawałoby się niesprzyjającego profilu odcinka Włoch odniósł już swoje drugie zwycięstwo etapowe w Corsa Rosa.

Zawodnik brytyjskiego zespołu INEOS Grenadiers podczas 225-kilometrowego etapu Mileto do Camigliattello Silano nie miał w swoich planach zabrania się w odjazd o czym wspomniał w rozmowie przeprowadzonej po przekroczeniu linii mety.

Nie powinienem zabierać się dziś w odjazd. Miałem za zadanie po prostu pomóc Salvatore Puccio. Jednak po 40-kilometrach (bezskutecznych) ataków kazałem mu, aby usiadł mi na koło i wspólnie odjechaliśmy

– mówił Ganna.

W trakcie rywalizacji faktycznie można było odnieść wrażenie, że to starszy z dwójki Włochów w zespole INEOS Grenadiers Salvatore Puccio ma walczyć dziś o etapowy skalp. Świadczyła o tym praca, jaką na czele ucieczki wykonywał triumfator pierwszego etapu w Palermo. Jednak zbyt mocne tempo i liczne ataki na podjeździe pod Valico di Montescuro (22,7 km, 5,8%) spowodowały, że sprawy w swoje ręce wziął sam Filippo Ganna, który w decydującym momencie odjechał od Thomasa De Gendta (Lotto Soudal) oraz Einera Augusto Rubio (Movistar Team).

Podczas podjazdu byłem atakowany przez rywali, więc jedyne, co mogłem zrobić, to zachować spokój, a potem samemu spróbować. Zeszłej nocy Geraint (Thomas) powiedział mi, abym zabrał się w odjazd i faktycznie tak zrobiłem. Finałowa wspinaczka była trudna. Ważę 83 kilogramy, więc nie jest łatwo mi się wspinać, ale w końcu zrobiłem sobie jazdę na czas aż do linii mety. Miałem jakiś problem z radiem, więc po prostu powiedziałem sobie, żebym pojechał do samego końca na pełnym gazie

– zakończył 24-letni Włoch.

Patrząc na obecną formę Filippo Ganny możemy spodziewać się, że nie jest to jego ostatnie słowo podczas tegorocznej edycji Giro d’Italia. Przed kolarzami jeszcze aż dwie indywidualne “czasówki”, w których rosły zawodnik drużyny INEOS Grenadiers będzie zdecydowanym faworytem. Być może też na kolejnych odcinkach sprzyjających uciekinierom mistrz świata w jeździe na czas z Imoli ponownie nas zachwyci.