Foto: Giro d'Italia

Najbardziej wysunięty na południe region Półwyspu Apenińskiego wita peleton Giro d’Italia tym, co ma najlepsze, ale to nie musi być dla rywalizujących zawodników dobra wiadomość. Na dystansie, który dość niespodziewanie rozrósł się do grubo ponad 200 kilometrów odwiedzimy w środę obydwa wybrzeża Kalabrii i jej jak zwykle uśpione wioski, podczas gdy finisz rozegrany zostanie tuż po całkiem solidnym podjeździe.

Średnie góry, jak organizatorzy zakwalifikowali dzisiejszy odcinek, to rzeczywiście średnia z tego, z czym uczestnikom 103. edycji La Corsa Rosa przyjdzie się zmierzyć podczas pierwszej przeprawy przez kontynentalne Włochy. Już sama długość etapu, zdecydowanie wykraczająca poza te pokonywane w minionych dniach, będzie odczuwalna, szczególnie w połączeniu z przewyższeniem wynoszącym aż 4700 m.

Głównymi atrakcjami w pierwszej, pagórkowatej części 5. odcinka tegorocznego Giro będą lotna premia w często odwiedzanym przez wyścig Catanzaro Lido (80. kilometr) oraz rozgrywane bezpośrednio po nim dwie górskie premie 3. kategorii w Catanzaro i Tiriolo. Głównym punktem środowego programu będzie jednak poprzedzony drugim lotnym finiszem (Cosenza, 187. kilometr) podjazd pod Valico di Montescuro (24,2 km, śr. 5,6%, max. 18%), który mógłby całkiem godnie zwieńczyć rywalizację, ale tego nie zrobi, bo po nim nastąpi jeszcze niedługi, ale zapewne wiele zmieniający, 11-kilometrowy zjazd do Camigliatello Silano. Dziwna to rzecz, jak całe tegoroczne Giro.

Oto, co na temat 5. etapu 103. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, Mileto – Camigliattello Silano, 225 km, wysokie góry

Mówiąc, że trasa tegorocznego Giro jest dziwna, mieliśmy na myśli etapy takie jak ten. Długi, trudny, z bardzo długim podjazdem w końcówce, lecz z metą na odcinku praktycznie płaskim. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ponownie do głosu mogą dojść uciekinierzy, tym bardziej, że ostatni podjazd nie należy wcale do najtrudniejszych (22,7 km, 5,8%). Z drugiej strony, przy tak długim podjeździe, także faworyci do wygrania całego wyścigu mogą odczuć duży ból w nogach.

Giro 2020 etap 5

W końcu szykuje się idealny dzień dla ucieczki – odpowiednio pagórkowaty na większości dystansu i z podjazdem w końcówce, który z całą pewnością jest zbyt trudny dla sprinterów, a zbyt łatwy dla pretendentów do walki o czołowe lokaty w klasyfikacji generalnej. Nawet, jeśli ci drudzy wykazują się jak dotąd zdumiewającą nawet jak na skombinowane standardy Giro i tego sezonu nieprzewidywalnością.

Typowanie kandydatów do odjazdu w pierwszym tygodniu rozgrywania wielkiego touru to pełna wzlotów i upadków przygoda, ale nie można przestawać próbować. Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, dzisiejszy odcinek powinien przypaść do gustu takim zawodnikom, jak Diego Ulissi (UAE-Team Emirates), Matteo Fabbro (Bora-hansgrohe), Ruben Guerreiro (EF Pro Cycling), Davide Villela (Movistar), Jack Haig (Mitchelton-Scott), Tanel Kangert (EF Pro Cycling), Victor de la Parte (CCC Team), Jonathan Castroviejo (INEOS Grenadiers) czy zawszy typowany w takich okolicznościach Thomas De Gendt (Lotto Soudal).

W sprinterskim pojedynku pomiędzy czołowymi zawodnikami klasyfikacji generalnej, na papierze najszybsi powinni się okazać Wilco Kelderman (Sunweb), Pello Bilbao (Bahrain-McLaren) i Joao Almeida (Deceuninck-Quick Step).