fot. Skoda-Tour de Luxembourg

Podczas drugiego etapu wyścigu “Dookoła Luksemburga” kolarze zorganizowali improwizowany protest. Powodem było niewystarczające zabezpieczenie trasy na finałowych kilometrach pierwszego dnia ścigania.

Włoski sprinter Jacopo Guarnieri po wczorajszym etapie za pośrednictwem mediów społecznościowych wyraził swoje niezadowolenie i zganił organizatorów Skoda-Tour de Luxembourg.

Nawet po naszej prośbie na spotkaniu drużyn na odcinku od pięciu do dwóch kilometrów przed metą było zaparkowanych wiele samochodów. Bardzo niebezpieczny moment w wyścigu, wszyscy przygotowywali się do sprintu, lekki zjazd, gdzie jechaliśmy 70 km/h. Autobus był zaparkowany 4,5 kilometry przed metą

pisał wyraźnie rozemocjonowany zawodnik Groupama-FDJ.

Według informacji, które docierają z wyścigu w Luksemburgu kolarze rozmawiali o braku wystarczającego zabezpieczenia trasy z organizatorami wyścigu. Gdy sytuacja już podczas ścigania na drugim etapie nie poprawiła się, to po przebyciu 18-kilometrów kolarze zaprotestowali i zatrzymali się. Po negocjacjach prowadzonych z dyrektorem wyścigu zdecydowano, aby zneutralizować kolejne 80-kilometrów. Ściganie miało być wznowione dopiero w Syren, gdy do mety zostało zaledwie 40-kilometrów. Faktycznie tak też się stało i zawodnicy powrócili do rywalizacji. Etap padł łupem mistrza Francji Arnaud Démare’a (Groupama-FDJ).