fot. EF Pro Cycling

Niedziela była słodko-gorzkim dniem dla drużyny EF Pro Cycling. Na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej awansował Rigoberto Uran, ale wyścig po zderzeniu z Bobem Jungelsem z drużyny Deceuninck-Quick Step musiał opuścić Sergio Higuita. 

162 kilometry przed metą 15. etapu wyścigu Tour de France doszło do kraksy Sergio Higuity, któremu drogę niechcący zajechał schodzący ze zmiany Bob Jungels. Kraksę można obejrzeć na poniższym video.

Higuita dość mocno uderzył o asfalt, w wyniku czego bardzo zaczęła boleć go dłoń. Początkowe doniesienia mówiły o złamaniu ręki lub palca, ale ostatecznie badania to wykluczyły. Mimo to mistrz Kolumbii opuścił ze łzami w oczach wyścig Tour de France, o czym opowiedział oficjalnej stronie internetowej drużyny EF Pro Cycling.

– Wróciłem na rower i chciałem kontynuować jazdę, ponieważ moim marzeniem było dojechać do Paryża. Zacząłem jednak odczuwać ból w dłoni i zdałem sobie sprawę, że nie mogę hamować. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie wycofanie się z wyścigu.

Do kraksy Kolumbijczyka odniósł się również dyrektor sportowy w drużynie EF Pro Cycling Charly Wegelius.

– To był bardzo niefortunny incydent, ale takie rzeczy zdarzają się w wyścigach. [Sergio] miał po prostu wielkiego pecha. Z drugiej stronie absolutnie nie mam na myśli tego, że Bob Jungels zrobił to celowo. Jestem pewien, że jest mu bardzo przykro z tego powodu. Sergio odczuwał duży ból w dłoni, ale cieszę się, że nie jest to żadna poważniejsza kontuzja. To był jego pierwszy wyścig Tour de France, jeszcze wiele jest przed nim, ponieważ jest to niezwykle utalentowany kolarz.

W mediach społecznościowych za podcięcie koła przeprosił Jungels. “Chciałbym szczerze przeprosić Sergio Higuitę oraz drużynę EF Pro Cycling za mój ruch na początku etapu. Nie chciałem spowodować kraksy, ale jest to absolutnie moja wina. Mam nadzieję, że Sergio ma się dobrze” – napisał Jungels.

Drużyna EF Pro Cycling podała ten tweet dalej i pożyczyła jemu samemu oraz całej “Watasze” powodzenia na resztę wyścigu. Wyraźnie więc widać, że obie ekipy nie mają do siebie żalu, a cały incydent został uznany za zwykły przypadek.

Na zakończenie warto dodać, że później Jungels miał kraksę z karetką wyścigu, co widać na poniższym nagraniu video, ale na szczęście Lukseburczykowi nic poważnego się nie stało.