fot. ASO / Alex Broadway

Cóż to był za etap! Na pozornie łatwiejszym odcinku w Pirenejach, kolarze zgotowali nam prawdziwą wojnę. Czas na oceny.

Plusy:
Więcej chaosu!
Kiedy trasa tegorocznego Tour de France została zaprezentowana, wszyscy byli zgodni, że jest ona trudna, lecz jednocześnie bardzo specyficzna. Po wczorajszym, typowym etapie w Pirenejach przyszedł bowiem dzisiejszy – pozornie idealnie pasujący pod liczną ucieczkę i spokój w grupie faworytów. Kiedy jednak nie ma wielu odcinków typowych dla Wielkich Tourów, gdzieś wyścig należy rozstrzygnąć. Dziś z pewnością byliśmy świadkami bardzo ważnego rozdania, które w samym sercu chaosu mogło wywołać gęsią skórkę u niejednego kibica.

Samotny wilk
Kiedy na drugim etapie Marc Hirschi zabrał się do ucieczki, wszyscy mówiliśmy, że na pewno zobaczymy go w odjeździe w kolejnych dniach. Dziś właśnie się to stało. Młody Szwajcar pojechał naprawdę kapitalny etap, przez najtrudniejsze podjazdy pędząc samotnie. Ogromna szkoda, że nie udało mu się wygrać etapu, lecz co się odwlecze…

Słoweńskie bestie
Wszystko wskazuje na to, że na ten moment, Primoz Roglic i Tadej Pogacar to dwóch najmocniejszych zawodników w stawce. Niewykluczone, że tegoroczny wyścig Tour de France może być więcej niż znakomity dla kolarzy z alpejskiego kraju. Co więcej, choć do mety zostało jeszcze wiele trudnych etapów, starszy ze Słoweńców jest już w naprawdę znakomitej sytuacji i tylko on sam może odebrać sobie zwycięstwo w wyścigu.

#FreeLanda
Przez kilka ostatnich lat wszyscy uśmiechaliśmy się pod nosem widząc narzekanie Mikela Landy na swoją pozycję w zespole Astany, Sky i Movistar. Teraz, kiedy Bask w końcu może poczuć się wolny, jego jazda zaczęła wyglądać naprawdę dobrze. Znakomity góral pokazał dziś, że jego dyspozycja jest wysoka i jeśli nie popełni głupich błędów, być może stanie nawet na podium Wielkiej Pętli.

Minusy:
Niespełniony talent
Choć Miguel Angel Lopez miał naprawdę dobre wejście do peletonu, w ciągu ostatnich kilku lat ciężko w jego przypadku dojrzeć jakikolwiek progres. Kolumbijczyk oczywiście wciąż jest jednym z najlepszych zawodników na świecie, lecz to za mało na walkę o zwycięstwo w Tour de France. Dzisiejsza strata tylko o tym świadczy.

Zniszczone marzenia
Kiedy w ubiegłym sezonie Emmanuel Buchmann był bardzo blisko podium Tour de France, wszyscy liczyli, że następne występy Niemca w Wielkiej Pętli będą co najmniej równie dobre. Niestety dziś przekonaliśmy się, że jego dyspozycja jest znacznie słabsza, co na dzisiejszym etapie przyniosło mu dużą stratę do najlepszych. Niewykluczone, że teraz przyszedł czas na walkę o etapowe skalpy.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments