Foto: Getty Images Sport

Zwyciężczyni tegorocznej 7. edycji wyścigu La Course by le Tour de France chce, aby kobiece kolarstwo doczekało się wieloetapowego wyścigu we Francji z prawdziwego zdarzenia.

Brytyjska mistrzyni świata z Richmond z 2015 roku wezwała organizatorów Tour de France, czyli firmę Amaury Sport Organisation (ASO), aby już w najbliższej przyszłości zorganizowali “Wielką Pętlę” dla kobiet.

Tour de France to największy wyścig na świecie, który przyciąga największą publiczność, więc jeśli możemy tu być, choć tylko przez jeden dzień, to jest to korzystne dla kolarstwa kobiet. Jako sportsmenka, oczywiście chcę kobiecego Tour de France. Chciałabym przekraczać granicę swoich możliwości i pokazać, na czym polega kobiece kolarstwo. Poza tym rywalizacja kobiet może być czymś więcej niż jednodniowym klasykiem. Sądzę, że istnieje możliwość rozwoju i myślę, że idziemy w tym kierunku

– mówiła zawodniczka zespołu Trek-Segafredo po zakończeniu ścigania w Nicei.

Niestety kolarstwo kobiet, zarówno przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI), jak i przez organizatorów wyścigów nie jest traktowane w równy sposób co kolarstwo mężczyzn. Pomimo tego Lizzie Deignan docenia to, że przy trudnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19 UCI oraz ASO zdecydowały się na organizację pierwszego w historii wyścigu Paryż-Roubaix dla kobiet, który odbędzie się w ten sam dzień, co wyścig mężczyzn, czyli 25 października.

Myślę, że obecnie przeżywamy naprawdę ekscytujący okres w kolarstwie kobiet i byłam bardzo podekscytowana i zadowolona z tego, ​​że ​​nawet podczas pandemii pojawiły się dobre wieści dla kobiecego peletonu. Wyścig Paryż-Roubaix został dodany do naszego kalendarza podczas bardzo trudnego roku dla nas wszystkich będących przy kolarstwie. Myślę, że to naprawdę świadczy o tym, że jest wiele osób, które chcą, aby kolarstwo kobiet się rozwijało 

– dodała Deignan.

Podczas ścigania w La Course by le Tour de France Lizzie Deignan w finałowym sprincie fantastycznie pokonała dwukrotną triumfatorkę wyścigu Marianne Vos (CCC-Liv), która zbyt wcześnie rozpoczęła swój finisz. Brytyjka odniosła już drugie zwycięstwo w tym tygodniu po wygranym GP Plouay. Jak przyznała zawodniczka Trek-Segafredo nie udałoby się jej to bez wielkiego wsparcia jej drużyny.

Po prostu poczułam ulgę, że wygrałam. To był wspaniały występ Trek-Segafredo! Każda z naszych zawodniczek odegrała swoją rolę, a ja i Elisa (Longo Borghini) musiałyśmy tylko czekać na finisz. Elisa wykonała dla mnie świetną robotę i zmusiła Marianne (Vos) do wcześniejszego rozpoczęcia sprintu, a ja to po prostu wykorzystałam

– zakończyła usatysfakcjonowana Brytyjka.