fot. ASO/ Alex Broadway

Ojciec kolarza “Watahy” Jacques “Jo” Alaphilippe po wieloletniej, ciężkiej chorobie zmarł 28 czerwca tego roku. To właśnie jemu dzisiejszy triumf na etapie Tour de France kończącym się w Nicei zadedykował jego syn Julian.

Dzisiejsze, piąte już zwycięstwo Juliana Alaphilippe’a w historii startów w “Wielkiej Pętli” z pewnością było wyjątkowe, o czym mocno wzruszony Francuz wspominał po przekroczeniu linii mety na Promenadzie Anglików.

Zwycięstwo na etapie Tour de France to zawsze specjalne uczucie, a teraz jest to wyjątkowy rok. Nie wygrałem żadnego wyścigu od początku sezonu, chociaż cały czas mocno pracowałem, pomimo trudnych chwil. Chciałem zadedykować to zwycięstwo mojemu tacie. To wiele dla mnie znaczy i cieszę się, że udało mi się to zrobić

– opowiadał “Muszkieter”.

Na podjeździe pod Col des Quatre Chermins zawodnik Deceuninck-Quick-Step Bob Jungels przygotował solidny grunt pod atak Alaphilippe’a. Następnie Francuz w stylu znanym z ostatnich edycji Mediolan – San Remo odjechał grupie liderów wraz z zawodnikiem Sunwebu, którym był Marc Hirschi. Pomimo późniejszego dołączenia do tej dwójki Adama Yatesa (Mitchelton-Scott) zawodnik “Watahy” na finiszu ograł swoich rywali.

Poprosiłem zespół, aby naprawdę mocno pracował dla mnie na ostatnim podjeździe, ponieważ w grupie liderów zostało niewielu kolarzy. Dałem z siebie wszystko, bo nie miałem nic do stracenia

– dodał 28-latek.

W zeszłorocznej “Wielkiej Pętli” Julian Alaphilippe przez 14 dni nosił na sobie koszulkę lidera maillot jaune. Francuz zarzeka się, że nie zamierza skupiać się na walce w klasyfikacji generalnej, ale jak pokazuje historia z biegiem wyścigu może się to diametralnie zmienić.

Nie jestem tutaj, aby walczyć w “generalce”. Noszenie żółtej koszulki lidera jest źródłem ogromnej dumy. Muszę jej bronić. To jest Tour de France. Będę bronić jej ze wszystkich sił, ale muszę być realistą

– zakończył Alaphilippe.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments