fot. Cofidis

Paryżanin Guillaume Martin będzie główną postacią w drużynie Cofidis podczas tegorocznego Tour de France. 27-latek zapracował sobie na taki status ostatnimi wynikami, spośród których najbardziej cenne i prestiżowe jest trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu Criterium du Dauphiné.

Trzecie miejsce w Ventoux Challenge, ósme w Tour de l’Ain i wspomniane trzecie w Dauphiné. Te wyniki świadczą o dwóch rzeczach: po pierwsze, że Martin jest w stanie walczyć z najlepszymi góralami na świecie i po drugie, że wyrasta na lidera drużyny Cofidis, która podpisując z nim kontrakt liczyła na duże wzmocnienie, zwłaszcza, że od tego sezonu posiada licencję World Tour. Jak na razie się nie zawiodła.

– Martin odcisnął swój ślad w Cofidisie. Naszą misją i naszym obowiązkiem jest zbudować drużynę na Tour de France wokół Guillaume, biorąc pod uwagę status Elii Vivianiego. Guillaume udowodnił, że jest w stanie rywalizować z najlepszymi na świecie. To jest dopiero początek wspaniałej przygody

– powiedział główny menedżer drużyny Cofidis Cedric Vasseur.

Na etapach sprinterskich będzie walczył włoski sprinter Elia Viviani, dla którego obecny sezon także jest pierwszym w barwach drużyny Cofidis (przeszedł z Deceuninck-Quick Step). Choć nie ma raczej złudzeń co do tego, że priorytetem dla francuskiej drużyny będzie wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej i jeśli będzie sytuacja, w której trzeba będzie wybrać – albo Martin albo Viviani – postawią na tego pierwszego.

Pełny skład Cofidisu na Wielką Pętlę nie został jeszcze podany, ale można spodziewać się, że w roli rozprowadzającego Vivianiego wystąpi Christophe Laporte, zaś Nicolas Edet i Jesus Herrada będą wspierać Martina w górach.

Do tej pory Guillaume Martin startował w Wielkiej Pętli trzy razy, a w poprzednim roku zajął dwunaste miejsce będąc liderem drużyny Wanty. W wywiadzie dla magazynu “Cyclist” powiedział, że lubi presję związaną z przewodzeniem drużyny oraz z faktem, że dla Francuzów Tour de France jest czymś więcej niż kolarskim wyścigiem.

Martin stoi przed szansą napędzenia swojej kariery. Jeśli stanie na podium Touru, a wobec plagi kontuzji wśród wielkich faworytów, jest to całkiem prawdopodobne, wejdzie do wielkiego kolarskiego świata. I ciekawe, czy podczas wyścigu znajdzie czas na pisanie książki… Napisał bowiem już jedną, o filozofach, którzy scigają się w kolarskim wyścigu, a teraz powstaje druga: będzie to porównanie społeczności peletonu ze “zwykłym” społeczeństwem. Poprzez pisanie książek, które jest konsekwencją zainteresowania filozofią, chce pokazać, że kolarze nie są ludźmi, którzy jedyne, co potrafią, to jeździć na rowerach.