fot. BORA-hansgrohe

23-letni Lennard Kämna sprawił, że sobota ma dla drużyny BORA-hansgrohe akcent słodki. Niemiec okazał się najmocniejszym uciekinierem dnia podczas czwartego etapu wyścigu Criterium du Dauphiné z metą w Megéve. 

Dla Kämny jest to pierwszy rok w barwach zespołu Ralpha Denka – wcześniej ścigał się w Team Sunweb. Do tej pory pokazywał potencjał (chociażby zdobywając tytuł mistrza Europy do lat 23 w jeździe indywidualnej na czas), ale pierwsze zwycięstwo na poziomie World Tour przyszło w wyjątkowych okolicznościach podczas czwartego etapu tegorocznego wyścigu Dauphiné, rozgrywanego z powodu pandemii koronawirusa później niż zwykle.

– Jestem tak bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa, mojego pierwszego w profesjonalnej karierze kolarskiej i świętowanie go tutaj w Dauphiné jest dla mnie wielką rzeczą. Jestem z tego bardzo zadowolony! Moim zadaniem na ten etap było być stacją przekaźnikową dla Emu [Emanuela Buchmanna]. On z kolei miał zaatakować na przedostatnim podjeździe, ale niestety miał kraksę, dlatego ja otrzymałem wolną rękę. To dla nas słodko-gorzki dzień. Mam nadzieję, że z Emu oraz z Gregorem [Muhlbergerem] wszystko będzie dobrze i że wrócą na Tour de France. Teraz będę się cieszył tą chwilą, a jutro ponownie dam z siebie wszystko. Następnie będę patrzył na dalszą część sezonu, na mistrzostwa Niemiec oraz Tour de France

– powiedział po czwartym etapie wyścigu Dauphiné Lennard Kämna.

Przypomnijmy bilans start drużyny BORA-hansgrohe po dniu wczorajszym: Gregor Muhlberger ma złamany nadgarstek, Maximilian Schachmann, w którego podczas wyścigu Il Lombardia wjechał cywilny samochód, złamał obojczyk, zaś z kraksy we Francji najlepiej wyszedł Emanuel Buchmann, które nie ma żadnych złamań, a jedynie krwiaka. Więcej o kontuzjach kolarzy BORA-hansgrohe można przeczytać > TUTAJ.