Mads Pedersen z drużyny Trek-Segafredo odniósł w Polsce swoje pierwsze zwycięstwo w tęczowej koszulce. Zadedykował je Fabio Jakobsenowi (Deceuninck-Quick Step), który przebywa na oddziale intensywnej terapii szpitala św. Barbary w Sosnowcu po wczorajszej bardzo poważnej kraksie na finiszu pierwszego etapu. Duńczyk wypowiedział się także na temat stosunku, jaki kolarze i kibice powinni mieć do szybkich finiszy i kolarstwa w ogóle. 

Pedersen długo czekał, by móc ścigać się w legendarnej tęczowej koszulce. Po tym, jak wreszcie się to spełniło, przyszło i zwycięstwo – trzynaste w jego karierze.

– Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa i chciałbym je zadedykować Fabio, który wczoraj doznał bardzo poważnej kraksy. Zasługuje na szybki powrót do zdrowia, do ścigania i do życia. Z osobistego punktu widzenia super jest wrócić do ścigania i móc prezentować [tęczową] koszulkę. Ponadto znakomicie, że już na początku wygrałem, a do tego jestem liderem klasyfikacji generalnej. W tym roku nie ma zbyt wielu możliwości do odnoszenia zwycięstw, dlatego wszędzie trzeba walczyć. Tym bardziej jestem zadowolony, że dzisiaj jako pierwszy przekroczyłem metę

– skomentował swój sukces w Zabrzu Mads Pedersen.

Zapytaliśmy także Duńczyka, czy dziś podczas etapu atmosfera była inna, czy po wczorajszym wypadku kolarze byli bardziej powściągliwi.

– Jeśli zaczęlibyśmy myśleć o tym, że sprinty są niebezpieczne, to kolarstwo nie byłoby już takie samo. To było naprawdę okropne i nikt na coś takiego nie zasługuje, ale nie możemy zacząć myśleć, że finisze są zbyt niebezpieczne, czy że ten sport jest zbyt niebezpieczny. Oczywiście, wczorajsza kraksa dotknęła cały peleton, ale musimy nadal walczyć, nadal się ścigać i życzyć wszystkiego najlepszego Fabio

– zakończył Mads Pedersen.

Kolarz Trek-Segafredo nie obrał jeszcze konkretnych celów na kolejne etapy. Z szerokim uśmiechem przyznał, że najpierw chce cieszyć się czwartkowym sukcesem, a o dalszej pracy pomyśli w drugiej kolejności. Na mecie pod stadionem Górnika nie był największym faworytem. Pokonanie Pascala Ackermanna (BORA-hansgrohe) musi smakować tym słodziej.

Pełne sprawozdanie z drugiego etapu Tour de Pologne znajduje się TUTAJ, a TUTAJ z kolei można zapoznać się ze szczegółowym przebiegiem etapu.

Z Zabrza Marta Wiśniewska