fot. Trek-Segafredo

Duńczyk reprezentujący barwy Trek-Segafredo jest zdeterminowany przed wznowieniem sezonu. 24-latek już powrócił do startów podczas Vuelta a Burgos.

Mistrz świata w wyścigu ze startu wspólnego z Yorkshire jest jednym z najbardziej pechowych kolarzy obecnego, skróconego przez pandemię COViD-19 sezonu. Swoją tęczową koszulkę mógł prezentować pod koniec zeszłego sezonu oraz tylko w kilku tegorocznych wyścigach przed lockdownem. Teraz to się zmieni podczas wyjątkowej edycji Vuelta a Burgos.

Oczywiście to straszne przegapić ten sezon w koszulce, ale zdarza się i nie mogę tego zmienić. Mentalnie jestem gotowy do ponownego ścigania się, a moja forma jest taka, jak chcę. Gdyby to była kontuzja lub problem z kolanem, byłbym smutny, wkurzony lub zły, ale i tak nie mogę tego zmienić

– przyznał kolarz Trek-Segafredo.

Na Duńczyka czeka bardzo intensywny sezon. Oprócz wspomnianego już Vuelta a Burgos Mads Pedersen pojawi się, także podczas Tour de Pologne, które będzie etapem przygotowań do Tour de France. Po zakończeniu “Wielkiej Pętli” mistrz świata swój wzrok skieruje na kampanię klasyków.

To będzie trudny blok wyścigowy. 45 dni wyścigowych w ciągu dwóch i pół miesiąca. Najważniejsza w tym sezonie będzie regeneracja. Jeśli uda Ci się dobrze zregenerować się między wyścigami, uda Ci się, również być w dobrej formie pod koniec października

– dodał 24-latek.

Dopiero 25 października odbędzie się wyścig Paryż-Roubaix. Ta późna data zwiększa szanse na wyczekiwany od wielu lat deszczowy wyścig. Na to samo liczy Mads Pedersen.

Może będzie lepiej, aby wszystkie wiosenne klasyki odbywały się pod koniec sezonu. Zdecydowanie będą większe różnice z powodu gorszej pogody w październiku i mam nadzieję na deszczowy wyścig Paryż-Roubaix. Ścigam się po to, aby wygrywać i chcę kiedyś zwyciężyć w Roubaix oraz we Flandrii

– zakończył Duńczyk.