fot. ASO / Pauline Ballet

Czas wrócić do ścigania! Kiedy kolarze kilku solidnych ekip walczyli już na trasie Sibiu Cycling Tour, przyszedł czas zastanowić się, co czeka nas w ciągu kilku miesięcy, bo emocji powinno być co nie miara. Kto wygra klasyki? Kto powalczy w Wielkich Tourach? Zapraszamy na krótką “zapowiedź” sezonu 2020.5.

Kolarstwo to nie wszystko, ale życie bez kolarstwa to…

Czy da się żyć bez kolarstwa? Wydaje się, że ostatnie miesiące pokazały, że tak. Większość z nas co najwyżej zadowalała się własnymi treningami i szukaniem innych przyjemności, takich jak czytanie książek czy oglądanie seriali. Codzienna rutyna w postaci oglądania ścigania na całym świecie okazała się być potrzebna, ale nie niezbędna. Po czasie jednak wszyscy możemy się zgodzić z parafrazą motywu przewodniego jednej ze starszych polskich komedii. Co prawda kolarstwo to nie wszystko, ale życie bez kolarstwa to…

Intensywnie, choć na świeżości

Zasadniczo zamiast ośmiu miesięcy ścigania, w związku z pandemią, otrzymamy 3, ale niezwykle intensywne, co oczywiście będzie miało niemały wpływ na to, jak będą wyglądać poszczególne wyścigi. Największym plusem tak krótkiego sezonu z pewnością będzie jednak fakt, że cała stawka podejdzie do ścigania na bardzo dużej świeżości w rozumieniu braku wyścigowych kilometrów. O tym, co to może znaczyć dla formy, pokazał w ubiegłym roku Primoz Roglic, który przed startem w hiszpańskiej Vuelcie zrobił sobie około 60 dni przerwy od aktywnej rywalizacji, by potem zdominować hiszpańską imprezę. Z drugiej strony utrzymanie najwyższej dyspozycji przez około 100 dni będzie praktycznie niemożliwe. To z kolei oznacza, że poszczególni zawodnicy będą najsilniejsi w jednym bądź maksymalnie dwóch imprezach, na których będą chcieli się skupić, co z pewnością otworzy drzwi zawodnikom znanym jako drugie noże.

Dla kogo Wielkie Toury?

Ze względu na ogromne natężenie ścigania, jakiekolwiek połączenie startów w dwóch Wielkich Tourach będzie niezwykle trudne, a czasem i nawet niemożliwe. Oznacza to więc mniej więcej tyle, że w każdym wyścigu powinniśmy oglądać innych kolarzy walczących o najwyższe laury, co bez wątpienia jest bardzo dobrą zapowiedzią Le Touru, Giro i Vuelty. W odróżnieniu od tradycyjnego kalendarza, tym razem na początek liderzy poszczególnych ekip spotkają się we Francji, gdzie na dużej świeżości ściganie zapowiada się przepysznie. W Wielkiej Pętli powinniśmy zobaczyć praktycznie wszystkie gwiazdy w wysokiej formie, co pozwala wierzyć, że na najtrudniejszych etapach głodni jazdy zawodnicy będą porządnie się testować.

Jednocześnie drugi sort (w znaczeniu drugiej grupy) najmocniejszych górali w stawce z pewnością przyjedzie w pełni formy na włoskie Giro. Tutaj, jako polscy kibice, z pewnością będziemy bardzo liczyć na dobry start Rafała Majki, dla którego może to być najważniejsze Giro w karierze. Czy niespełna 31-letniego zawodnika z Zegartowic będzie stać nawet na podium? Cóż, wszystko okaże się w październiku. Jednocześnie połączenie Touru i Giro, ze względu na układ kalendarza, jest absolutnie niemożliwe, podobnie z resztą jak start we Włoszech i w Hiszpanii, gdzie Vuelta zacznie się jeszcze w trakcie trwania la Corsa Rosa.

No własnie, hiszpańska Vuelta – wyścig, który może być najbardziej chaotycznym Wielkim Tourem od wielu lat. Z jednej strony wydaje się, że kolarze startujący w Tour de France będą mogli powalczyć o tytuł na półwyspie Iberyjskim. Z drugiej jednak przerwa między Grande Boucle a Vueltą jest podobna do tej ze standardowego kalendarza. To z kolei oznacza, że wypoczęcie po intensywnym ściganiu we wrześniu wcale nie będzie takie proste, a kolarze bezpośrednio skupiający się na ostatnim z Wielkich Tourów będą mieli na starcie pewną przewagę.

Zrozumieć klasyki

Z pewnością specjaliści od wyścigów jednodniowych nie będą mieli łatwego życia w najbliższych miesiącach. Przede wszystkim, różnych rozstrzygnięć można spodziewać się w wyścigach Mediolan – Sanremo oraz Il Lombardia, które zostaną bardzo szybko po restarcie rywalizacji. To z kolei oznacza, że we włoskich wyścigach o zwycięstwo będą mogli powalczyć praktycznie wszyscy. Jeśli z kolei chodzi o ardeński tryptyk i brukowe monumenty, także niespotykanie rozegrane zostaną one na sam koniec sezonu. To z kolei, przynajmniej dla kibiców, będzie miało swoje plusy. Przede wszystkim mowa o pogodzie, która powinna co najmniej przypominać aurę wiosenną, choć szansa na deszcz podczas Paryż – Roubaix będzie z pewnością zdecydowanie większa. Problemem może być z kolei fakt, że zdecydowana większość kolarzy nastawiających się na jednodniówki będzie już po bardzo aktywnych dwóch miesiącach ścigania.

 

Dla nas wszystkich najważniejsze jednak, że kolarstwo samo w sobie wraca na piedestał. Choć w najpiękniejszych miesiącach w roku zachowywaliśmy się jak jesienią, teraz będziemy mogli sobie to odpowiednio odbić. Oby tylko zgodnie z przewidywaniami zawodnicy także byli głodni.