fot. Karpacki Wyścig Kurierów

Generalny menedżer Deceuninck Quick-Step w wywiadzie dla belgijskiego pisma Het Laastse Nieuws przyznał, że przerwa w sezonie spowodowana pandemią COVID-19 może na koniec roku przynieść jego drużynie aż 3-4 miliony euro straty. 

Szef “Watahy” po powrocie ze zgrupowania swoich podopiecznych we włoskich Dolomitach w Val di Fassa opowiedział belgijskiemu dziennikowi, na którego łamach publikuje, również swoje felietony straty zespołu, którym zarządza.

Szacuję stratę w tym momencie dochodu bezpośredniego już na poziomie 1,3 miliona euro. Jednak ten rok, jeszcze się nie skończył. Ostateczny bilans będę miał dopiero 31 grudnia. Oczekuje się, że nasze straty wzrosną do poziomu 3-4 milionów euro

– mówi Belg.

Wspomniana powyżej strata zakłada optymistyczny wariant, w którym Grand Toury i najważniejsze wyścigi klasyczne odbędą się zgodnie z planem. Tym samym ponowne, ewentualne “zamrożenie” sportu i kolejny lockdown mógłby być ciosem po, którym ekipa Deceuninck Quick-Step mogłaby już nie być w stanie się podnieść.

Jeśli koronawirus ponownie wszystko sparaliżuje, to będziemy siedzieć po uszy w gównie. Nie będę w stanie powiedzieć żadnemu biznesmenowi na świecie, że powinien inwestować (w kolarstwo) nie otrzymując nic w zamian. Mam obawy, że sponsorzy nie będą dalej nam płacić, tylko za nasze piękne niebieskie oczy

– stwierdził Lefevere.

Miejmy nadzieję, że sytuacja epidemiologiczna pozwoli na to, aby dokończyć ten przedziwny, kolarski sezon. Pomimo największej liczby zwycięstw na przestrzeni kilku ostatnich sezonów odniesionych przez ekipę Deceuninck Quick-Step niemalże, co roku Patrick Lefevere musi mocno się napocić, aby zapewnić wystarczające finansowanie dla drużyny “Watahy”. Oby i tym razem Belg był w stanie to zrobić zważając, jeszcze na ogromną lukę w budżecie, o której wspominał w cytowanej powyżej rozmowie.