fot. CCC Development Team

Już jutro rozpocznie się pierwszy wyścig UCI po wznowieniu sezonu. Będzie nim polski wyścig – Dookoła Mazowsza. M.in. o nim porozmawialiśmy ze Stanisławem Aniołkowskim – jednym z faworytów imprezy, który, jak sam mówi, nie jest jedynym kolarzem CCC Development Team, który na Mazowszu może powalczyć o zwycięstwo. Młody zawodnik opowiedział nam także o tym, jak wyglądały jego treningi w czasie pandemii i o swojej przyszłości. Zapraszamy do lektury!

W środę po długiej przerwie wznowisz sezon wyścigiem Dookoła Mazowsza. W zeszłym roku wygrałeś tę imprezę. A jak będzie teraz? Ze względów pandemicznych ściganie tam będzie wyglądało inaczej niż w poprzednich edycjach. Czy w związku z tym, nieco spokojniej podejdziesz do startu?

Nie, mimo wszystko my jako zespół mamy jeden cel – jest nim obrona tytułu. Nie wiemy jeszcze, czy to ja będę liderem, czy też inny zawodnik z naszej drużyny, ale na pewno będziemy o to walczyć i jeśli nam się uda, to będziemy dumni. Jest to pierwszy start od dawna, ale czujemy się mocni i chcemy dobrze wejść w sezon. Zależy nam na sięgnięciu po wysokie miejsce, choćby dla naszego sponsora, żeby odwdzięczyć mu się za wsparcie, a także pokazać, że także nam – kolarzom zależy na rozwoju ekipy.

Czyli nie jedziesz tam, jako wasz jedyny lider? Kto oprócz ciebie może powalczyć o to, by triumf w Dookoła Mazowsza znów powędrował do was?

W sobotę zakończyła się nasza konsultacja w Zieleńcu, gdzie po raz pierwszy od lutowego zgrupowania mogliśmy potrenować całą grupą. Dlatego jestem pewien, że dyrektorzy sportowi właściwie ocenią to, kto w jakiej jest dyspozycji. Wiem, że wszyscy ciężko przepracowaliśmy ostatni okres. Teraz wystawiliśmy nasz najlepszy skład. Dookoła Mazowsza jest szybkim wyścigiem, gdzie dużo się dzieje, więc tak naprawdę każdy z nas dostanie swoje szanse. W przypadku finiszu postawimy na któregoś z szybszych zawodników z naszego zespołu. Jeśli będę nim ja, zrobię wszystko, by odwdzięczyć się chłopakom zwycięstwem.

Oprócz mnie powalczyć może ktoś z dwójki Szymon Krawczyk – Damian Papierski. Obaj mają spore predyspozycje szybkościowe i wywodzą się z toru, gdzie osiągali bardzo dobre rezultaty. Jest jeszcze Petr Kelemen, który świetnie wypadł w mniejszych czeskich wyścigach, które wystartowały po przerwie. Dużo tam wygrywa, więc już teraz wiadomo, że jest w świetnej dyspozycji. Ostateczne decyzje pewnie zapadną już podczas samych etapów, gdy będziemy widzieć kto jak się czuje. Najważniejsze, by dobro drużyny przeważyło nad indywidualnymi ambicjami każdego z nas.

Mimo wszystko o zwycięstwo może być nieco trudniej, niż w poprzednich latach, ponieważ wyścig jest bardzo dobrze obsadzony. Jak sądzisz, który z kolarzy, którzy rozpoczną drugą część sezonu na Mazowszu, będzie dla was najgroźniejszy?

Ma wystartować największa możliwa liczba drużyn [25, przyp. red.], wśród nich kilka bardzo mocnych. Pytanie tylko, które z nich pojawią się na starcie, bo przecież sytuacja wciąż jest niepewna i część z nich może mieć problem przy przekraczaniu granic. Ostateczna lista startowa ukaże się dopiero w dniu rozpoczęcia zawodów i dopiero wtedy będziemy mogli być pewni tego, kto ostatecznie w nich wystąpi. Jednak już teraz wiadomo, że przyjedzie mnóstwo sprinterów. Ma być Filippo Fortin, który w barwach Bardiani i Cofidisu startował w największych wyścigach na świecie. W polskich ekipach również znalazło się kilku szybkich zawodników, jak choćby Paweł Franczak czy Alan Banaszek. Będzie walka i na pewno nikt nie odpuści.

A ty, jak sądzisz, jesteś dużo lepszym kolarzem, niż rok temu, w dniu zakończenia poprzedniego Dookoła Mazowsza? Jakie elementy kolarskiego rzemiosła udało ci się szczególnie poprawić?

Skupiam się przede wszystkim na rozwoju mentalnym. Ciągle zbieram doświadczenie i staram się jak najlepiej czytać wyścigi. To bardzo ważne, dzięki temu można zminimalizować ryzyko popełnienia błędu w kluczowym momencie, a to jest dla kolarza bardzo istotne. Dookoła Mazowsza jest tego bardzo dobrym przykładem. Tutaj wystarczy raz stracić koncentrację i od razu może mieć to przykre konsekwencje. Udział w jakiejś kraksie, które często się tu zdarzają, a czasem nawet zwyczajne niezałapanie się do pierwszej trójki, może skutkować utratą szansy na zwycięstwo w całym wyścigu, ponieważ zwykle rozstrzyga się on na sekundy.

Wiadomo, że doświadczenie, o którym mówisz przychodzi wraz z kolejnymi kilometrami wyścigowymi. Niestety w ostatnim czasie nabijanie ich było praktycznie niemożliwe…

Tak, dlatego dla mnie, podobnie jak pewnie dla każdego innego sportowca był to bardzo ciężki czas, ale na szczęście wszystko wskazuje na to, że w środę w końcu ruszymy, czego wszyscy nie możemy się doczekać. To będzie dla nas wszystkich duży test. Zobaczymy, kto w okresie pandemii mocno przyłożył się do treningów, bo ten komu zabrakło nieco profesjonalizmu, będzie teraz cierpiał. Ja osobiście niewiele zmieniałem w swoim reżimie treningowym. Przerwę spowodowaną koronawirusem wykorzystałem na ciężkie treningi. Nie odpuszczałem, nie zrobiłem sobie kilkutygodniowej przerwy. Nie chciałem zmarnować pracy, którą wykonałem podczas okresu przygotowawczego. W ciągu ostatniego miesiąca, gdy już wiedzieliśmy więcej na temat tego, gdzie będziemy się ścigać po wznowieniu, skupiliśmy się na bardziej specjalistycznych treningach. Wszystko po to, by forma była wysoka od samego początku.

Czyli pod względem intensywności, praktycznie nic się nie zmieniło, w porównaniu do tego, co robiłeś zwykle w pierwszej części sezonu. Jednak pewnie w innych aspektach treningi nieco się różniły.

Tu, w Polsce mieliśmy o tyle dobrą sytuację, że ani przez moment nie było jednoznacznego zakazu jazdy na zewnątrz. Dlatego większość moich treningów odbywała się na szosie. Co prawda w pierwszej fazie, gdy pandemia dopiero się rozpoczynała i praktycznie wszyscy się jej bardzo obawialiśmy, trenowałem samotnie, co było dla mnie dość trudne. Na szczęście po miesiącu mogliśmy już jeździć w 2-3 osobowych grupach, a teraz możemy robić to w jeszcze większym gronie. Wydaje mi się, że to jedyna taka większa różnica – dość istotna, bo wspólna jazda wprowadza element rywalizacji, który ułatwia przygotowanie się do wznowienia sezonu.

A nie boisz się, że tak intensywna praca podczas przerwy sprawi, że później zabraknie ci pary? W końcu sezon potrwa dłużej niż zwykle.

To jest dobre pytanie. Tak naprawdę chyba nikt nie wie, jak zareagują nasze organizmy pod koniec sezonu. Jednak wraz z moim trenerem – Jakubem Pieniążkiem wszystko przeanalizowaliśmy. Staraliśmy się dobierać takie dystanse, które można pokonać w około pięć godzin, a więc w takim czasie, w jakim rozgrywane są wyścigi. Dlatego mam nadzieję, że nie dojdzie do żadnego przeciążenia, choć oczywiście nie mogę tego wykluczyć. Jeśli coś takiego faktycznie nastąpi, to zmagać się z tym będzie większość peletonu. Na razie mam nadzieję, że wraz z każdym kolejnym startem moja forma będzie wyglądać coraz lepiej, a nie coraz gorzej.

Przekonamy się o tym dopiero po tym, jak rozpoczniesz sezon. Gdzie będziesz ścigał się po Dookoła Mazowsza?

Jeszcze nie znamy całego swojego terminarza w okresie po wznowieniu. Nasi szefowie wciąż starają się włączyć do niego kilka wyścigów, ale nasz start w niektórych imprezach jest już potwierdzony. Na razie znamy swój program do mistrzostw Polski. Jeśli chodzi o mnie, to będę ścigał się w w naszym kraju, w Rumunii i pewnie wezmę też udział w Klasykach Wyszehradzkich. Generalnie wystartuję w większości wyścigów, na które uda się moja drużyna i które będą odpowiadały moim mocnym stronom.

A potem będą mistrzostwa Polski. Jak ważny będzie to wyścig dla waszego zespołu? W tym roku wielu kolarzy prawdopodobnie odpuści sobie start w nim. To może zwiększyć wasze szanse.

MP będą naszą imprezą docelową, zwłaszcza, że z kalendarza wypadło CCC Tour – Grody Piastowskie. Wprawdzie Michał Paluta nie jest już zawodnikiem naszego zespołu, ale mistrzostwo Polski zdobył w naszej koszulce. Teraz chcielibyśmy powtórzyć ten sukces. Impreza została przeniesiona do Buska-Zdroju i Kazimierzy Wielkiej i z tego co wiem, trasa będzie faworyzować kolarzy specjalizujących się w klasykach, którzy będą w stanie przetrwać serię krótkich, bardzo interwałowych podjazdów. Możemy spodziewać się ciekawego ścigania – do mety nie dojedzie cały peleton – raczej mniejsza grupka lub mocno przerzedzona ucieczka, w której nasza ekipa bardzo będzie chciała się znaleźć, a potem walczyć o jak najwyższe lokaty.

Niedawno słuchałem twojej październikowej rozmowy z Adamem Proboszem. Mówiłeś, że dzięki nowym przepisom UCI zawodnicy z ekip rozwojowych, dostaną szansę na to, by w części wyścigów wystartować w dorosłych zespołach. Jak wobec tego wyglądają twoje szanse na to, by jeszcze w tym sezonie wystartować w którejś z worldtourowych imprez?

Ciężko jest mi odpowiedzieć. Niestety okazało się, że według tych przepisów pełnoprawna drużyna rozwojowa musi mieć ten sam budżet, co dorosła ekipa. U nas sytuacja wygląda inaczej – my i CCC Team jesteśmy dwoma oddzielnymi podmiotami. Ta ustawa miała zostać skorygowana przez Unię Kolarską, ponieważ w podobnej sytuacji do naszej jest wiele innych ekip World Touru i szczerze mówiąc nie wiem, jak teraz to wygląda. Jeśli okaże się, że przepisy faktycznie zmieniły się na naszą korzyść, to myślę, że zarówno ja, jak i moi koledzy z zespołu chętnie skorzystalibyśmy z tej możliwości. Jednak niezależnie od tego, w tym roku wszedłem do kategorii elity, więc mogę pójść na staż. Niestety wciąż nie wiem, kiedy i w jakim zespole skorzystam z tej możliwości.

Na koniec chciałbym zapytać cię o nieco dalszą przyszłość. Do niedawna mówiło się, że jesteś mocnym kandydatem do tego, by w przyszłym sezonie stać się zawodnikiem CCC Team. Niestety teraz szanse na to, że w 2021 roku zobaczymy pomarańczowe koszulki w worldtourowym peletonie, są praktycznie zerowe. Jak wobec tego wyglądają twoje szanse na to, by za kilka miesięcy zrobić kolejny krok w karierze?

Na razie wciąż jestem zawodnikiem CCC Development Team, mam fajny kontakt z zarządem i dobrze czuję się w tym zespole. Co będzie w przyszłym sezonie? Ciężko powiedzieć. Nie wiadomo, jak teraz zachowa się teraz cały rynek transferowy, dlatego teraz skupiam się na tym, by w nadchodzących startach pokazać się z jak najlepszej strony. Chcę udowodnić, że ubiegłoroczne wyniki, to nie była kwestia żadnego jednorazowego wystrzału formy. Jeśli mi się to uda, oferty same przyjdą.

Rozmawiał Bartek Kozyra