fot. La Vuelta/Sarah Meyssonier

Dyrektor hiszpańskiego wielkiego touru Vuelta a España Javier Guillén powiedział podczas video konferencji z dziennikarzami, że zdaje sobie sprawę, iż organizacja jego wyścigu nie będzie łatwa w tak zwanej “nowej rzeczywistości”, ale pomimo wszystko pozostaje optymistą. 

Według nowego, przeorganizowanego z powodu pandemii koronawirusa kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), Vuelta rozpocznie się 20 października i będzie liczyła osiemnaście etapów, ponieważ niemożliwy jest wielki start wyścigu w Holandii. Ponadto trzeba znaleźć zastępstwo etapów w Portugalii i ustalić protokół sanitarny. Guillén i spółka mają zatem pełne ręce roboty.

– Musimy zagwarantować protokół sanitarny, w ramach którego wszyscy będziemy pracować. Organizacyjnie to wszystko jest bardzo skomplikowane, ponieważ codziennie mamy inny hotel i inne miasto, a gromadzenie się nie będzie dozwolone

– powiedział Javier Guillén.

Organizatorzy Wyścigu dookoła Hiszpanii mają osiemnaście tygodni na przygotowanie tegorocznej edycji. Jest zatem trochę czasu i jednocześnie będą oni mieli możliwość podpatrzenia, jak zostaną zorganizowane dwa pozostałe wielkie toury – Giro d’Italia i Tour de France – które odbędą się wcześniej.

– Pomimo wszystko wciąż jestem optymistą. Przyszłość Vuelty wygląda dobrze. Naprawdę nie musimy odnajdować się na nowo w nowej normalności, ponieważ już w niej funkcjonujemy

– dodaje dyrektor Vuelty.

Nie wiadomo także, czy zmagania na hiszpańskich szosach będą mogli obejrzeć kibice. Według Guilléna sport bez kibiców “traci swoją duszę i esencję”, dlatego też ma nadzieję, że w październiku restrykcje będą mniejsze i kibice będą mogli zawitać na trasę, zwłaszcza że wyścig jest solą hiszpańskiej gospodarki i turystyki. Potwierdziło to ostatnio badanie przeprowadzone przez Uniwersytet w Murcji, według którego 92 proc. miast, przez które przejeżdża wyścig, popiera go, a ponadto na Vueltę chętnie przybywają turyści.

– Jesteśmy silnikiem napędzającym sport, ale także turystykę, dlatego też boli mnie, gdy widzę, jak sport jest postrzegany jako coś bardzo mało ważnego. Jeśli ludzie tak dobrze wiedzą, co napędza sport, to możemy nie powinniśmy wypowiadać się na ten temat tak frywolnie

– zakończył lekko wzburzony Javier Guillén.

Trudno nie mieć wrażenia, że daty rozgrywania wielkich tourów w nowym kalendarzu odzwierciedlają ich hierarchię. Najlepsze miejsce, tj. wciąż jeszcze zahaczające o wakacje i dobrą pogodę, otrzymał Tour de France, następnie zaplanowano Giro, a Vuelcie przypadł termin najmniej atrakcyjny dla kibiców. Ponadto gwarancja dobrej pogody w północnych regionach Hiszpanii na przełomie października i listopada jest prawie żadna.