fot. Tour de France

Belgijski specjalista od wyścigów klasycznych jasno określił swoje najważniejsze cele na najbliższe lata. Są nimi zwycięstwa w Paryż-Roubaix oraz Ronde van Vlaanderen.

Jeden z liderów ekipy Jumbo-Visma wraca do formy po swoim feralnym wypadku podczas czasówki w Pau podczas zeszłorocznego Tour de France. W rozmowie z niderlandzkim Algemeen Dagblad opowiedział o swoich planach na ten sezon, który ma wznowić startując w Strade Bianche (1 sierpnia) i Mediolan-San Remo (8 sierpnia). Następnie wystartuje w Tour de France (29 sierpnia-20 września), a następnie skupi się na brukowanych klasykach.

Kilka lat temu postawiłem sobie za cel zobaczyć, jak daleko mogę zajść w wyścigach klasycznych i teraz wierzę, że mogę wygrać monument. Taki jest mój cel na nadchodzące lata, dlatego też głupio byłoby przegapić tę okazję, ponieważ kalendarz w tym roku wygląda nieco inaczej. Wygranie Tour of Flanders lub Paryż-Roubaix nie jest takie łatwe, więc trzeba korzystać z każdej szansy, która się pojawi

– przyznał Belg.

Pomimo swoich dużych ambicji dotyczących wyścigów na szosie to Wout van Aert nie zamierza rezygnować ze startów w kolarstwie przełajowym, z którego przypomnijmy się wywodzić. Belg jest w tej specjalności trzykrotnym mistrzem świata elity i jak sam twierdzi nadal zamierza łączyć dwie kolarskie profesje.

Jestem pewien, że w późniejszej części sezonu będę mógł jeździć na kilku wyścigach przełajowych. Jednak do wyścigu Paryż-Roubaix zdecydowanie skupię się na wyścigach szosowych

– zakończył van Aert.