Nowy kalendarz UCI, jak można było się spodziewać, nie wszystkim idealnie pasuje. Sporo do powiedzenia ma choćby Mauro Vegni, który nie jest w pełni zadowolony z przedstawionego przez UCI planu.

Zgodnie z ustaleniami Międzynarodowej Unii Kolarskiej, La Corsa Rosa ma odbyć się między 3, a 25 października. Oznacza to, że Włoski wyścig został ustalony stosunkowo blisko Tour de France, jednocześnie pokrywając się z siedmioma wyścigami klasycznymi, Tour of Guangxi i hiszpańską Vueltą. To dość szybko spotkało się z częściową dezaprobatą dyrektora wyścigu Mauro Vegniego, który opowiedział o swoich przemyśleniach w rozmowie z La Reppublica.

To, że Vuelta będzie się pokrywać z naszym wyścigiem, było praktycznie pewne. Jak na ten rok, to rozwiązanie zaproponowane przez UCI jest niezłe, lecz wolałbym nie mieć ostatniego etapu pokrywającego się z Roubaix. Do tego jeszcze wszystkie belgijskie klasyki będą rywalizować o uwagę z naszym wyścigiem. Oczywiście są też pozytywy, takie jak termin Tirreno – Adriatico, które będzie perfekcyjnym przygotowaniem do naszego najważniejszego wyścigu. Co do samego startu Giro, prawdopodobnie odbędzie się on na Sycylii. Jednocześnie nie planujemy, by odpuścić którykolwiek z zaplanowanych podjazdów, mimo niesprzyjającej pogody. Niestety na koniec nie mogę zapewnić, czy Giro odbędzie się z udziałem kibiców

– powiedział Vegni.

Nie da się ukryć, że październikowy termin Giro może dość mocno wypaczyć wyniki. Po pierwsze, zawodnicy wybierający start w Tour de France praktycznie na pewno nie pojawią się na włoskich szosach. Po drugie, swoje dołożyć może też pogoda, która może utrudnić rozegranie niejednego etapu.