fot. zwift

Ashleigh Moolman bardzo dobrze odnajduje się na wirtualnej szosie. Wczoraj wygrała drugi etap Zwift Tour for All z rzędu.

Moolman jest jedną z niewielu zawodniczek, które w tym roku wygrały wszystkie wyścigi, w których wystartowały. Wprawdzie sezon kobiet, w przeciwieństwie do tego mężczyzn, tak naprawdę nie zdążył się jeszcze rozkręcić przed przerwą, ale Moolman zdążyła wystąpić w dwóch wyścigach – mistrzostwach RPA ze startu wspólnego i w jeździe indywidualnej na czas. 

Oba wygrała i pewnie liczyła na to, że w kolejnych startach będzie miała okazję wykorzystać świetną dyspozycję, w jakiej się znalazła. Niestety pandemia sprawiła, że sezon zawieszono i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wyścigi wrócą dopiero w sierpniu. Moolman może jedynie brać udział w wirtualnej rywalizacji i trzeba przyznać, że na razie wychodzi jej to naprawdę dobrze.

Odkąd wczoraj wkroczyła do rywalizacji, nie daje szans rywalkom. Drugi etap wygrała dzięki przewadze, którą zapewniło jej wykorzystanie jednego z power-upów, dziś powtórzyła sukces już tylko dzięki mocy swoich nóg. Zaatakowała na 8 kilometrów przed metą i wjechała na metę samotnie – ponad pięćdziesiąt sekund przed drugą zawodniczką.

Bardzo się cieszę, że znów udało mi się wygrać. To był epicki finisz i w ogóle epicki podjazd. Solowe zwycięstwo zawsze jest czymś wspaniałym – nawet jeśli zostało odniesione tylko w wirtualnym świecie. Świetnie się dziś spisałyśmy jako zespół. Fajnie że znów we dwie znalazłyśmy się w czołowej “10” – tym razem Pauliena Rooijakkers była 8. Ten nasz świetny wynik, to skutek świetnej pracy zespołowej. 

– mówiła chwilę po zakończeniu rywalizacji.

Zawodniczka z RPA zdradziła także, że bardzo podoba jej się ta forma rywalizacji. Mimo to odpuści sobie start w jutrzejszym etapie.

Cieszę się, że tego typu wyścigi są organizowane. Jesteśmy najbliżej prawdziwego ścigania, jak to tylko możliwe. To daje nam olbrzymiego motywacyjnego kopa. Mam nadzieję, że już wkrótce znów będę mogła poczuć wasze wsparcie. Wprawdzie jutro zrobię sobie przerwę, ale jestem pewna, że i tak uda nam się wystawić bardzo mocny skład. Wrócę w piątek, na królewski etap, kończący się pod Alpe du Zwift 

– zakończyła.

Jak dotychczas jedynym etapem Zwift Tour for All, w którym Moolman nie wzięła udziału, był ten poniedziałkowy. Wtedy wygrała jej koleżanka z CCC – Marianne Vos. Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby jutro powtórzył się podobny scenariusz.