Fot. CCC Team

Belg reprezentujący polską ekipę CCC Team zwyciężył w wirtualnym wyścigu Ronde van Vlaanderen, który odbywał się na platformie Bkool.

Dziś po raz pierwszy mogliśmy obserwować zawodowych kolarzy w tego typu wirtualnym ściganiu, które przywiodło na start trzynastu kolarzy reprezentujących barwy drużyn na poziomie World Tour. Greg Van Avermaet po wyścigu dla belgijskiej stacji Sporza opowiedział o wrażeniach z e-wyścigu.

Wydaje mi się, że moje tętno od dawna nie było tak wysokie. Z pewnością jestem zadowolony z mojego wyniku. Wyścig z domu jest trochę dziwny, ale dałem z siebie wszystko. Na początku byłem zszokowany szybkością i dlatego musiałem wrócić (do czołówki) na Kruisbergu. Trochę było, tak jak w prawdziwym życiu, gdy dałem z siebie wszystko na podjeździe pod Paterberg. Potem “umierałem” do samego końca

– przyznał mistrz olimpijski z Rio de Janeiro.

Bez wątpienia niedzielne popołudnie, gdy mogliśmy podziwiać znane nam twarze, chociaż w wirtualnym wyścigu przypomniało nam, chociaż odrobinę rywalizację w wiosennych klasykach. Oczywiście nie miało to żadnego porównania z atmosferą, którą co roku możemy obserwować we Flandrii. Jednak sam Van Avermaet przyznał, że było to dla niego ciekawe doświadczenie.

To był bardzo fajny pomysł. Wszyscy uwielbiają Ronde van Vlaanderen. Nie jest to godna alternatywa dla prawdziwego wyścigu, ale mogliśmy trochę rozbawić widzów. Było tam naprawdę ciężko. Pracowałem bardzo mocnoprzez 45 minut. To był dobry trening

– zakończył Belg.

Najbliższe miesiące pokażą nam, czy podczas braku możliwości ścigania w rzeczywistych wyścigach organizatorzy innych imprez zdecydują się na organizację tego typu rywalizacji.

W ten sposób natomiast kibicowali koledzy Grega Van Avermaeta z CCC Team.