fot. Deceuninck-Quick Step / Getty Images

Główny menadżer Deceuninck Quick-Step w kolarskim świecie widział już wszystko. Mimo tego, jak sam przyznaje nadchodzą bardzo trudne czasy dla jego zespołu, który rok w rok odnosi najwięcej zwycięstw w zawodowym peletonie.

Patrick Lefevere w wywiadzie dla Het Laatste Nieuws powiedział, że ma wiele wątpliwości dotyczących odbycia się trzech tegorocznych Wielkich Tourów w swojej tradycyjnej formie, w obecnym skróconym sezonie.

Nie mogę sobie tego wyobrazić, aby Giro d’Italia, Tour de France i Vuelta a España odbyły się za kilka miesięcy. Wciąż jest wiele pytań. Czy Grand Toury muszą trwać trzy tygodnie? Czy możemy zaplanować ardeńskie klasyki na tydzień przed Mistrzostwami Świata, teraz po przeniesieniu Tokio 2020? W kolejnym tygodniu moglibyśmy także zaplanować flandryjskie klasyki 

– przyznał szef “Watahy”.

Wszystkie te przepuszczenia pozostają, jednak tylko “wróżeniem z fusów”. Szalejąca pandemia nie odpuszcza i trudno wyobrazić sobie, aby w maju kolarze powrócili na trasy wyścigów. Przedłużający się brak startów ma, również poważne konsekwencje dla korporacji, którymi obecnie są kolarskie zespoły. Menadżer Deceuninck Quick-Step przyznaje, że cały dotychczasowy kryzys kosztował jego firmę fortunę.

Zdecydowaliśmy się zapłacić wszystkim naszym pracownikom do końca marca. Musimy dokładnie wiedzieć, jak długo możemy tak funkcjonować, a następnie podjąć decyzję w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Waga tego kryzysu finansowego? Oszczędzamy na benzynie i hotelach, ale z drugiej strony nie mamy przychodów. Cała ta sytuacja kosztowała nas już pół miliona euro

– zakończył Belg.