fot. Team Sunweb

Tiesj Benoot był jednym z najlepszych kolarzy pierwszej części sezonu. Jak można się było spodziewać, Belg ma nadzieję, że za chwilę wszystko wróci do normalności.

W Paryż-Nicea – ostatnim worldtourowym wyścigu przed zawieszeniem sezonu – Belg pokazał się z bardzo dobrej strony. Wygrał jeden z etapów i zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zresztą gdyby nie odwołano ostatniego odcinka, to być może skończyłby imprezę ze zwycięstwem w “generalce”, ponieważ z dnia na dzień radził sobie coraz lepiej, podczas gdy prowadzący od pierwszego do ostatniego etapu Schachmann wydawał się być coraz słabszy.

Niestety wygląda na to, że w najbliższym czasie Belg nie dostanie szansy na wykorzystanie swojej świetniej dyspozycji. Jego najbliższy start to Tour de France, które rozpocznie się dopiero za trzy miesiące. Oczywiście pod warunkiem, że sezon zostanie dokończony…

Nie wiem, czy w ogóle będziemy jeszcze rywalizować w tym roku. Ale staram się na razie o tym nie myśleć. Teraz mam chwilę wolnego i odpoczywam od kolarstwa, a gdy w przyszłym tygodniu wznowię treningi, będę myślał o starcie w Tour de France. Nie lubię ścigać się bez kibiców, ale jeśli będzie taka konieczność, jestem w stanie przejechać Tour bez nich – to i tak znacznie lepsze niż ściganie się na Zwifcie. Jazda na trenażerze sprawia, że kolarstwo traci swój urok, dlatego mam nadzieję, że już wkrótce wszystko wróci do normy

– mówił belgijskiej Sporzy.

Tour de France nie było jedynym cel Belga na ten sezon. Jeszcze ważniejsze były dla niego starty w monumentach. Niestety te, podobnie jak pozostałe wyścigi nie mogły się odbyć. Mówi się o tym, że o ile uda nam się wystarczająco szybko poradzić z wirusem, mogą one zostać przełożone na jesień. Jednak zdaniem Belga nie jest to wcale rozwiązanie idealne. Mogą przez nie ucierpieć choćby rozgrywane zazwyczaj we wrześniu Grand Prix Montrealu i Grand Prix Quebeku, które w takiej sytuacji odpuściłoby sobie pewnie większość gwiazd.

To nie jest takie proste, bo na jesień też zaplanowane są wyścigi. Ciężko jest znaleźć w tym wszystkim jakąś równowagę. Co stanie się na przykład z klasykami w Kanadzie? Jeśli Ronde Vlaandeeren odbędzie się tydzień po nich, to ja zdecydowanie odpuszczę wylot za ocean, ponieważ monumenty są dla mnie zdecydowanym priorytetem

– zauważył Belg.

I pewnie ma rację, bo ciężko sobie wyobrazić, by ktoś tydzień czy dwa przed najważniejszym startem w sezonie chciał polecieć za ocean. Tyle że obecna sytuacja sprawia, że UCI będzie musiała dokonać trudnych wyborów, a przecież chyba każdy z nas wolałby obejrzeć Benoota rywalizującego z Saganem i Van Avermaetem we Flandrii niż w Kanadzie.