fot. Mitchelton-Scott

Po odwołaniu lub przełożeniu na późniejsze nieznane terminy kolarskich wyścigów pod znakiem zapytania stanął wygląd kalendarza startowego na najbliższe tygodnie i miesiące.

Światowa pandemia koronawirusa wywróciła do góry nogami znaczną część kolarskich imprez. Trudno sobie wyobrazić, aby wszystkie z nich odbyły się jeszcze w tym roku. Tym samym dyrektor sportowy ekipy Mitchelton-Scott Matt White boi się o przyszłość wielu mniejszych wyścigów oraz oczekuje na decyzje UCI w sprawie harmonogramu startów.

Widzę wiele zmian w kalendarzu od tego momentu do końca roku. Mam nadzieję, że możemy zmienić harmonogram Giro d’Italia oraz monumentów. Są to wyścigi, które ludzie naprawdę chcą zobaczyć. Mam nadzieję, że małe wyścigi przetrwają ten czas

– powiedział Australijczyk.

Wymuszona przerwa w startach przez pandemię oraz przełożenie Giro d’Italia oraz wiosennych klasyków sprawi, że wielu kolarzy diametralnie zmieni swoje plany na ten sezon.

Może to oznaczać, że zawodnicy tacy jak Simon (Yates), Nibali i Carapaz, którzy mieli w planach Giro, będą musieli zmienić swój harmonogram, a zamiast tego może pojadą Tour de France. Zanim cokolwiek postanowimy musimy poznać aktualny kalendarz. Może to się wydarzyć prawdopodobnie za trzy, cztery tygodnie

– przyznał 46-latek.

Stawia to pod znakiem zapytania przygotowania wielu zawodników do tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Tokio, które miejmy nadzieję odbędą się w pierwotnym terminie.

Dla kogoś takiego jak Simon głównym celem są Igrzyska Olimpijskie, więc być może start w Tour de France może być dobrym sposobem na przygotowanie się bez udziału w Giro. Jednak, aby poczynić pewne plany musimy znać kalendarz. Spodziewałbym się, że wielu zawodników nie będzie czekać na rywalizację w sierpniu lub wrześniu

– zakończył White.