fot. Getty Images Sport/Ag2R La Mondiale/Twitter

Po wczorajszym, przedostatnim etapie wyścigu Paryż-Nicea francuski kolarz jest sfrustrowany ściganiem się w czasach pandemii.

29-letni Bardet aktywnie jechał w odjeździe dnia, jednak nie udało mu się utrzymać tempa najpierw Sørena Kragha Andersena, a następnie kolarzy z grupy lidera. Jak przyznał sam zainteresowany po przekroczeniu linii mety nie jest to dla niego najważniejsze.

Kiedy nic tak naprawdę nie ma już sensu można wpaść w szaleństwo. Nie rozumiem dlaczego się dziś ścigaliśmy. Wydawało nam się, że ścigając się jeżdżąc w złym miejscu, gdy wszyscy walczą z tym, aby wirus się nie rozprzestrzeniał

– przyznał Bardet.

Już przed etapem szóstym z rywalizacji wycofał się Bahrain-McLaren, a po dotarciu na linię mety w Apt zrobił to, również Israel Start-Up Nation. Francuz jest rozczarowany faktem, że kolarski peleton nie jest zjednoczony w decyzjach dotyczących obecnej trudnej sytuacji.

Ubolewam nad brakiem solidarności w peletonie. Niektórych drużyn nie ma, niektóre zespoły tu są. Być może zakończymy wyścig w liczbie 30 kolarzy. Jaki jest w tym wszystkim sens wobec reszty społeczeństwa? Ścigamy się w małym wyścigu, jakby nic się nie działo. To wszystko jest bardzo dziwne 

– powiedział Francuz.

Romain Bardet w tym sezonie miał w swoich planach start w majowym Giro d’Italia. Jak wiemy już od wczoraj ten wyścig nie odbędzie się w planowanym terminie. Będzie on musiał zredefiniować swoje plany.

W 2020 roku już nic mnie nie zaskoczy. Szczególnie jestem zmartwiony generalnym stanem zdrowia populacji na świecie. Może za parę dni będziemy w stanie naszkicować nowy kalendarz startów, ale nie wiemy jak pandemia będzie się rozwijać. To co najbardziej mnie martwi to, że najgorsze jeszcze nie nadeszło. Czy powinienem wystartować w Tour de France? Nie mogę teraz odpowiedzieć na to pytanie, kto wie

zakończył lider ekipy Ag2R La Mondiale.