Foto: Le Tour de France

Już jutro rozpocznie się Paryż-Nicea. Dla wielu kolarzy będzie to rozpoczęcie worldtourowego sezonu. Jednym z nich jest Thibaut Pinot.

“Wyścig ku Słońcu” jest jedną z niewielu imprez, które zdołały się oprzeć “koronawirusowej gorączce”. Z powodu Covid-19 przełożono na czas nieokreślony m.in Strade Bianche, Tirreno-Adriatico i Mediolan-San Remo. Każdy z tych wyścigów odbywa się we Włoszech, a jak wiadomo Nicea, w której odbędą się dwa ostatnie etapy wyścigu leży dość blisko Półwyspu Apenińskiego. W związku z tym niektórzy obawiają się o bezpieczeństwo zawodników, jednak sam Francuz podchodzi do tego bardzo spokojnie.

Nie obawiam się wirusa. Szczerze mówiąc byłem trochę oderwany od tego całego zamieszania. Ale nawet się z tego cieszę – telewizja często wyolbrzymia wiele rzeczy. Otrzymaliśmy już pewne instrukcje dotyczące bezpieczeństwa, a pod koniec dnia jesteśmy umówieni z naszym lekarzem. Ale nie chcę wpaść w psychozę. W tym momencie liczy się przede wszystkim ściganie. Chcę dać z siebie wszystko

– mówił dziennikarzom Cyclism’actu.

Choć Francuz pierwsze worldtourowe imprezy w tym roku omijał szerokim łukiem, to już kilkakrotnie miał okazję pościgać się na wysokim poziomie. Startował w Tour de la Provence i Haut du Var. W obu przypadkach meldował się w czołowej “10”, jednak poza ścisłą czołówką.

Nie byłem w najlepszej formie podczas moich pierwszych wyścigów w tym sezonie. Ale teraz powinno być już lepiej. Tak właściwie ciężko mi określić moją aktualną dyspozycję. Zobaczymy z dnia na dzień. Zawsze byłem bardzo ambitny. Chciałem odnosić sukcesy na każdym wyścigu, w którym brałem udział. Paryż-Nicea jest dla mnie bardzo istotny, ale równie ważny będzie start w Volta a Catalunya. Moim celem numer jeden jest jednak Tour de France. Teraz najważniejsze jest budowanie pewności siebie

– powiedział.

Tej pewności siebie raczej nie brakuje Nairo Quintanie. Europejski plan startów Kolumbijczyka wygląda jak do tej pory bliźniaczo podobnie. Jednak zdecydowanie inaczej wygląda ich forma. Podczas gdy Francuz nie zachwyca, świeżo upieczony zawodnik Arkei Samsic zniszczył rywali podczas obu imprez. Nic dziwnego, że zawodnik FDJ-u nie ma wątpliwości, kto jest faworytem “Wyścigu ku Słońcu”.

Jeśli na pierwszych etapach nie wydarzy się nic złego, to Quintana będzie miał największe szanse na zwycięstwo. Co prawda na papierze ja również jestem faworytem, ale ciężko będzie mi z nim walczyć. Na pewno dam z siebie wszystko i zobaczymy, co to da. Nie mam konkretnych celów. Po prostu chciałbym wyjechać z Nicei z uśmiechem na ustach

– zakończył.