fot. Bahrain-McLaren / bettiniphoto

Z powodu wciąż dokuczającej kontuzji żebra, której Mikel Landa (Bahrain-McLaren) doznał 1 lutego br., nie pojawi się na starcie wyścigu Paryż-Nicea. Uraz nie jest poważny, ale potrzebuje więcej czasu, by się zagoić. 

Na początku lutego Mikel Landa stał się kolejną ofiarą nieuważnego kierowcy. Kiedy trenował wraz ze swoim przyjacielem na drodze pomiędzy Vitorią a Bilbao w prowincji Álava w Kraju Basków, jeden ze zmotoryzowanych wjechał w kolarza Bahran-McLaren. Zdarzenie nie było bardzo groźne, ale spowodowało u Landy uraz żebra oraz pleców.

Pomimo to zainaugurował sezon w wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana, który ukończył na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Teraz jednak, w związku z wciąż odczuwanym dyskomfortem, uznał wraz ze sztabem medycznym swojego zespołu, że lepiej będzie potrenować zgodnie z planem niż ścigać się w tak wymagającym wyścigu, jakim jest Paryż-Nicea.

– Jestem rozczarowany, że muszę opuścić ten słynny wyścig, ale najlepszą rzeczą będzie dla mnie teraz trening zgodnie z planem i powrót do najwyższej dyspozycji. Nie mogę się doczekać aż ponownie wystartuję w wyścigu – pełni sprawny

– powiedział w oficjalnym oświadczeniu prasowym drużyny Bahrain-McLaren Mikel Landa.

Jednym z pierwszych dużych celów w tym sezonie będzie dla Landy jego domowy wyścig Vuelta al Pais Vasco, który rozpocznie się na początku kwietnia. Następnie ma w planach Tour de France, igrzyska olimpijskie oraz mistrzostwa świata.