fot. Marta Wiśniewska / naszosie.pl

Mistrz Polski z 2005 roku Adam Wadecki po raz drugi z rzędu został wybrany na prezesa Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego. Podczas gali, która w sobotę 29 lutego odbyła się w Elblągu, opowiedział nam o bieżących działaniach, planach na przyszłość, a także podzielił się refleksją na temat coraz bardziej młodniejącego światowego peletonu. 

Kiedy w 2016 roku Adam Wadecki obejmował stery w kolarskim związku na Warmii i Mazurach, zapowiadał zmiany w sposobie zarządzania oraz odbudowanie pozytywnego wizerunku kolarstwa w regionie. Teraz, gdy zaufano mu ponownie, zamierza kontynuować podjęte działania i dążyć do spełnienia największego marzenia, czyli stworzenia zawodowej kolarskiej drużyny. Choć jest ono dość odległe, to dotychczas udało mu się pokonać kilka problemów, a zatem – jak mawiają anglojęzyczni – step by step. 

– Wraz z momentem, kiedy objąłem funkcję prezesa Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego, ruszył projekt szkółek kolarskich, ponieważ jeśli w przyszłości chcemy mieć zawodową grupę, to musimy mieć wychowanków, którzy mogliby się w niej ścigać. Stworzenie zawodowego zespołu kolarskiego jest moim największym marzeniem. Na razie sukcesem szkółek jest przede wszystkim to, że powstały, oraz że szkolenie w nich odbywa się zgodnie z planem. Początkowo mieliśmy problem na przykład ze skompletowaniem wojewódzkiej kadry młodzików, ale już go nie ma. Obecnie jeździ w niej czterech zawodników z Warmii i Mazur, i tak małymi kroczkami idziemy w kierunku tego, aby ta drużyna składała się tylko z zawodników stąd

– tłumaczy Adam Wadecki. 

Drużyna, o której mówi młodszy z braci Wadeckich to Folta Silvant Racing Team, która zaprezentowała się zgromadzonej na gali publiczności. W sumie liczy ona dziewięciu zawodników, ale poszukiwany jest jeszcze jeden. W połowie marca młodzi adepci kolarstwa wyjadą do hiszpańskiego Calpe, by przygotować się do sezonu.

– Liczymy na sukcesy w wyścigach do lat 23. Wiadomo, że będziemy startowali także w wyścigach razem z elitą, gdzie będzie ciężko o dobry wynik (np. w Sobótce i w Dzierżoniowie), ale liczymy na zadowalające rezultaty w kategoriach dla orlików, które są tworzone oddzielnie. Planujemy wziąć również udział w wyścigu Kalisz-Konin, który będzie dla naszych zawodników nauką. Powiem uczciwie, że będzie ciężko, ale powoli musimy podnosić im poziom. Jak mawiam: „Najgorszy wyścig to najlepszy trening”. Głównym celem są czerwcowe mistrzostwa Polski. Mamy młody skład i ciężko będzie coś wywalczyć, ale się nie poddamy

– zapowiada Adam Wadecki. 

Kolarze z Elbląga będą ścigali się na rowerach marki Giant, które Warmińsko-Mazurski Związek Kolarski odkupił od drużyny CCC Team (model z 2019 roku) oraz Folta. Ci zawodnicy, co do których Adam Wadecki robi sobie największe nadzieje wsiądą na Gianty, zaś pozostali na Folty.  

fot. Marta Wiśniewska / naszosie.pl

Jako trener młodych zawodników Adam Wadecki musi bacznie obserwować to, co dzieje się w światowym peletonie. A tam prym zaczynają wieść 19-, 20- czy 21-latkowie jak chociażby Tadej Pogačar z drużyny UAE Team Emirates, który na jednym z etapów niedawno rozegranego wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana pokonał samego Alejandro Valverde. Wadecki przyznał rację stwierdzeniu, że granica wieku zwycięzcy na poziomie World Tour znacznie się przesunęła w porównaniu chociażby do lat, kiedy on sam i jego brat Piotr uprawiali kolarstwo. 

– Rzeczywiście, to się teraz wszystko przesunęło. Kiedyś było tak, że kolarz, który odnosił zwycięstwa miał 27-28 lat, a teraz wygrywają 20-latkowie. Myślę, że to może brać się z tego, że w młodszych kategoriach (np. w juniorach) nastąpiła większa profesjonalizacja, a  w rezultacie taki zawodnik szybciej wskakuje na wysokie obroty. Plusem dla młodych jest to, że młody organizm szybciej się regeneruje. Chociaż będziemy musieli zaobserwować, jak długo taki Pogačar będzie ścigał się na tak wysokim poziomie, czy na przykład w wieku 26-27 lat nie przestanie wygrywać. Nie chciałbym negatywnie wypowiadać się o Michale Kwiatkowskim, ale on jako młody zawodnik zdobył tytuł mistrza świata, wygrywał, zaś teraz oczekujemy na to, jak dalej potoczy się jego kariera. Oczywiście życzymy Michałowi jak najlepiej, ale w tej chwili mamy do czynienia z pewną niewiadomą

– uważa Adam Wadecki. 

Jedną z nowych twarzy w drużynie CCC Team, którą zarządza wspomniany już brat Adama – Piotr – jest od tego sezonu świeżo upieczony mistrz Polski Michał Paluta, wychowanek „Pomarańczowych”. Spełniony został zatem cel, który chciałby realizować również Adam Wadecki, a zatem, aby wychowywać kolarza od młodego wieku i zapewnić mu ściganie na najwyższym poziomie w znajomym środowisku. Zapytaliśmy byłego mistrza kraju o to, jak widzi przyszłość tego zawodnika w World Tourze. 

– Jestem zaskoczony, że tak dobrze radzi sobie w World Tourze. W wyścigu Tour de la Provence jechał bardzo ładnie. Jestem ciekawy, jak będzie dalej, ale na pewno posiada duży potencjał, ponieważ widać, że dobrze czuje się w zawodowym peletonie, że nie ma kompleksów

– stwierdził i zwrócił jednocześnie uwagę na jeszcze jeden aspekt, a mianowicie, że kolarz ścigający się w „kolarskiej lidze mistrzów” musi być nie tylko dobrym kolarzem, ale również dobrym człowiekiem:

– W grupach zawodowych nie znajdują się zawodnicy z przypadku, ponieważ jedno to jest dyspozycja i osiągane wyniki, a drugie to kultura osobista. Dyrektor sportowy nominując kolarza do World Touru ocenia to, jak żyje, jaką ma osobowość, jak się na co dzień zachowuje. Na taki kontrakt składa się wiele aspektów. Ja też staram się wpajać się swoim zawodnikom, że mają pamiętać o trzech rzeczach: skromności, pokorze i drużynie

– zakończył Wadecki.  

Podczas naszej rozmowy pojawił się jeszcze jeden temat, a mianowicie, reaktywowania wyścigu dookoła Warmii i Mazur. Adam Wadecki nie chciał zbyt wiele o tym mówić, zdając sobie sprawę, jak trudno jest taką imprezę zorganizować, ale podczas części oficjalnej przebąkiwał o tym. Pozostaje zatem trzymać kciuki, aby Kraina Tysiąca Jezior ponownie miała u siebie kolarskie zmagania.

Starsi kibice kolarstwa pamiętają, że chociażby w czasach PRL-u kolarstwo na terenie dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego funkcjonowało bardzo prężnie. Istniało wiele klubów, organizowano wyścigi, a kolarze stamtąd pochodzący odnosili sukcesy. Jeśli kogoś interesują kolarskie losy tego regionu, warto sięgnąć po obszerną i pięknie wydaną książkę Adama Brzozowskiego “Kolarstwo na Warmii i Mazurach”.

Z gali Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego, która odbyła się w Elblągu Marta Wiśniewska