fot. Arkea-Samsic

Nairo Quintana rozpoczyna swoją przygodę z Arkeą Samsic w najlepszy z możliwych sposobów. Kolumbijczyk w świetnym stylu wygrał 3. etap Tour de la Provence.

Nowy zawodnik Arkei z pewnością w bardzo dobrze będzie wspominał swój debiut w ekipie w czerwonych koszulkach. Choć w Wyścigu Dookoła Prowansji nie brak gwiazd, to podczas wspinaczki pod Mont Ventoux Quintana okazał się bezkonkurencyjny – drugiego Alexeya Lutsenkę pokonał o ponad minutę i przy okazji pobił 26-letni rekord Marco Pantaniego, który aż do wczoraj był kolarzem, który najszybciej pokonał legendarny podjazd.

A przecież warto przypomnieć, że to nie pierwszy wspaniały występ Quintany na “Górze Wiatrów”. To właśnie tam w 2013 roku po raz pierwszy pokazał się całemu światu, gdy mając zaledwie 23 lata, jako jako jedyny długo potrafił utrzymać koła samemu Chrisowi Froome’owi. Być może za kilka miesięcy będzie można powiedzieć, że wczoraj, w tym samym miejscu narodził się po raz drugi.

To był cudowny dzień, dawno nie jeździło mi się równie dobrze. Czułem wsparcie kibiców, a moi koledzy z zespołu wykonali dla mnie gigantyczną pracę, za co jestem im ogromnie wdzięczny. Po raz kolejny pokazaliśmy, że dysponujemy olbrzymią jakością. Zwycięstwo na Mont Ventoux smakuje wybornie. Ten sukces sprawił, że wróciły do mnie wspomnienia sprzed lat. 

Dla Arkei Samsic to już trzecie zwycięstwo w rozpoczynającym się sezonie. Wcześniej dwukrotnie po triumf sięgał Nacer Bouhanni, który również marzy o tym, by w nowym zespole odzyskać dawno utraconą wielkość. Na razie obaj są na dobrej drodze – według Kolumbijczyka wszystko dzięki świetnej atmosferze i ciężkim treningom.

Za nami ciężki okres przygotowawczy, ale powoli zaczynamy zbierać jego owoce. Za nami już kilka wspaniałych startów i myślę, że w kolejnych będzie równie dobrze. Emmanuel Hubert i Yvon Ledanois stworzyli świetną atmosferę w zespole. W zasadzie czujemy się jak jedna, wielka rodzina.

– mówił.

Zobaczymy jak to wszystko przełoży się na wyniki 30-latka we właściwej części sezonu. Czy będziemy świadkami jego wielkiego odrodzenia, czy też kolejnej wielkiej klapy.