fot. UAE Team Emirates

Po roku przerwy we wspólnych startach Argentyńczyk i Kolumbijczyk znów łączą swoje siły. Już przynosi to wiele efektów, ponieważ Gaviria triumfował już dwukrotnie podczas trwającego właśnie Vuelta a San Juan.

Od początku, czyli 2016 roku współpraca dwóch zawodników pochodzących z Ameryki Południowej układała się świetnie w barwach drużyny Deceuninck Quick-Step. 36-letni Argentyńczyk po jednym z etapów opowiedział o powodach opuszczenia “Watahy” i dołączeniu do swojego kolumbijskiego kompana.

W Quickstepie spędziłem swoje najlepsze lata w karierze. Czułem się tam, jak w domu. Decyzja, aby odejść była podyktowana moją przyjaźnią z Fernando. Ponadto mam dobre relacje z resztą zespołu np. z menedżerem Matxinem (Joxean Fernandez). To skłoniło mnie do zmiany. Podsumowując spędziłem tam fantastyczne cztery lata, ale poszedłem za głosem serca dołączając do Fernando

– przyznał Richeze.

Dołączenie tak świetnego rozprowadzającego może usprawnić działanie pociągu sprinterskiego w UAE Team Emirates, który w zeszłym roku nie działał tak sprawnie dla Gavirii, jak to było w drużynie prowadzonej przez Patricka Lefevere’a. Współpraca między kolarzami już układa się świetnie na co dowodem są już dwa zwycięstwa Kolumbijczyka.

Mamy tą samą wyścigową mentalność, więc w finale wyścigu nie rozmawiamy zbyt wiele. Wystarczy, że powie “Max” i rozumiem czego on oczekuje. Kiedy wypowie moje imię wiem, że stracił moje koło albo nie jesteśmy na optymalnej pozycji to wtedy staramy się to skorygować. Na finałowych kilometrach świetnie się rozumiemy

– powiedział 36-letni kolarz.

Wielu niezłych sprinterów w pewnym momencie swojej kariery decyduje się zaprzestać liderowania i skupia się na pomocy i rozprowadzeniu szybszych kolarzy. Z takiego rozwiązania ogromną satysfakcję czerpie nowy nabytek UAE. Team Emirates.

To nie są te same emocje (gdy wygrywa kolega z zespołu), ale one są wciąż silne. Gdybym próbował być głównym sprinterem nie osiągnąłbym tyle co Fernando, jak np. zakładał żółtą koszulkę lidera Tour de France. Dla mnie rozprowadzając go podczas jego debiutanckiej “Wielkiej Pętli”, widząc jak zostaje liderem to było fantastyczne uczucie. Na lini mety czułem się jakbym sam zwyciężył, dlatego, że byłem częścią tego triumfu

– zakończył Argentyńczyk.

Bez wątpienia posiadanie, tak doświadczonego i oddanego kolegi z drużyny będzie dla Fernando Gavirii kluczowe w powrocie do wygrywania największych wyścigów, tak jak miało to miejsce za czasów jego startów w belgijskiej “Watasze”.