fot. Deceuninck-Quick Step / Getty Images

Patrick Lefevere udzielił niedawno ciekawego wywiadu francuskiemu Cyclismactu. Opowiedział w nim m.in o celach Juliana Alaphilippe’a.

Całkiem niedawno ogłoszono, że największa gwiazda jego zespołu prawdopodobnie wystartuje w Wyścigu Dookoła Flandrii – jednym z dwóch monumentów (obok Paryż – Roubaix), w których nie miała do tej pory okazji wystartować. Co ciekawe szefowi grupy Deceuninck ta decyzja nieszczególnie przypadła do gustu.

Szczerze mówiąc średnio mi się podoba ten pomysł Juliana. Zawsze zależy nam na wygraniu tego wyścigu, a jego obecność wcale nie musi pomagać. Z jednej strony ciężko wymagać od niego triumfu – w końcu będzie to jego debiut w tym wyścigu, z drugiej nie można mu kazać pracować dla drużyny. Mimo to postanowiłem się zgodzić, bo wiem że jest to wyścig, o którym marzy każdy kolarz. Myślę też, że ten start da mu dużo doświadczenia, które zaprocentuje w przyszłości

– powiedział francuskim dziennikarzom, a po chwili dodał, że oczywiście “Flandryjska Piękność” nie będzie dla “d’Artagnana” celem numer jeden – tym pozostanie Liege-Bastogne-Liege, gdzie będzie miał on spore szanse na zwycięstwo.

Znacznie sceptyczniej podchodzi natomiast do jego ewentualnej walki o triumf w Tour de France. W tym roku 27-latek zajął w tym wyścigu 5. miejsce i wydawać by się mogło, że ma spore szanse na to, iż niedługo będzie w stanie zawalczyć o jeszcze lepszą lokatę w Wielkiej Pętli. Jednak zdaniem Lefevre’a, jego podopieczny nie jest jeszcze na to gotowy.

Francuzi cały czas mówią o jego szansach na wygranie Tour de France, ale moim zdaniem jest jeszcze na to zdecydowanie zbyt wcześnie. Wydaje mi się, że Julian będzie na to gotowy najwcześniej w 2022 roku, gdy będzie miał skończone 30 lat. Na razie najważniejsze będą dla niego wyścigi jednodniowe – choćby Il Lombardia i Mistrzostwa Świata- tu ma duże szanse na wygraną. Natomiast start w Wielkiej Pętli to dużo większe wyzwanie. Trzeba przygotowywać się do tego startu dziewięć miesięcy, poświęcić większość ważnych wyścigów, a później możesz przecież zająć miejsce poza pierwszą piątką i wszyscy powiedzą, że się skompromitowałeś

– zakończył Belg.

Jeśli jego słowa się sprawdzą, to w tym roku Francuzom pozostaje liczyć na Thibauta Pinota. Na walkę sympatycznego wąsacza o zwycięstwo w swoim rodzimym wyścigu będą musieli trochę poczekać.