Fot. naszosie.pl

Z nieukrywaną radością podążałem do redakcji naszosie mając świadomość, że czeka na mnie testowy gravel od szwajcarskiego producenta rowerów SCOTT. Marka ta kojarzyła mi się zawsze z mocno przemyślanymi konstrukcjami, niezbyt często spotykanymi na lokalnym podwórku, stąd też moja ekscytacja. Nie posiadając w swojej stajence żadnego przełaja, ani gravela był to ciekawy bodziec treningowy do jesiennych jednostek.

Speedster pierwsze wrażenie robi dosyć dobre. Malowanie jest stonowane, nie krzyczy kolorami, ale nie można się w nim też od razu zakochać. Jest jak większość pospolitych rowerów – nijaki. W odróżnieniu do innych rowerowych marek nie krzyczy również obecnością wielkiego logotypu producenta. Na pierwszy rzut oka nawet trudno go odnaleźć. Na ramie umieszczono również oznaczenie modelowe i małe logo SCOTT’a na górnej rurze przy mostku. Rama jest aluminiowa, co od razu widać po nieszlifowanych spawach. Zgrabnie za to prezentuje się nowa grupa Shimano GRX, która okaże się największym plusem tego roweru, ale o tym za chwilę.

Rama

Jak już wcześniej wspomniałem rower wykonany jest na cieniowanej ramie aluminiowej ze stopu 6061, widelec jest wykonany z karbonu. Malowanie i wykonanie całości wygląda bardzo dobrze. Dobór kolorów – kwestia gustu. Nie jest to szczyt techniki jeśli chodzi o wagę tych komponentów, jednak nie oszukujmy się, przy tym budżecie trudno jest wymagać. Ważnym do omówienia punktem jest geometria tego roweru. Gdy spojrzymy na niego z boku, od razu widać, że nie będzie to spokojny rumak do dłuższych wycieczek w lesie.

Chociaż główka ramy jest dosyć wysoka i pozycja na rowerze wygodna, to rozstaw kół powoduje dużą nerwowość w terenie. Jest krótki, skręca bardzo chętnie i szybko. Gdy tylko teren stanie się trochę luźniejszy, pojawi się lekki piasek krótka geometria od razu daje o sobie znać. Tylne koło zaczyna szukać przyczepności raz z prawej raz z lewej strony. Nie pomagają w tym wszystkim wąskie jak na gravela opony o szerokości 35 mm. Moim zdaniem bliżej mu do roweru przełajowego z małym dodatkiem wyższej główki ramy, za co dziękowały moje plecy. Ku mojemu zdziwieniu rower nie został wyposażony w sztywne osie. Mamy tu koła na szybkozamykacze. Psuje to trochę całokształt, ale da się z tym żyć.

Napęd

Zdecydowanie największy plus Speedstera to grupa Shimano GRX 600. Dwa blaty z przodu, mała tarcza ma 30 zębów, duża tarcza 46. Przy takiej róznicy w ilości zębów obawiałem się o precyzję i szybkość działania przedniej przerzutki. Zaskoczenie moje było ogromne za każdym razem, gdy używałem lewej manetki. Przełożenie zmienia się błyskawicznie. Nie ma znaczenia w którą stronę chcesz zmienić bieg, dzieje się to w ułamku sekundy bez żadnego zawahania. Kulturę pracy, precyzję można porównać do najwyższych grup szosowych takich jak Ultegra czy Dura-Ace.

Tylna kaseta ma 11 rzędów i występuje tutaj w stopniowaniu 11-34. W połączeniu z niezbyt dużymi blatami w korbie daje nam to bardzo dużą rozpiętość, a i różnice pomiędzy tylnymi koronkami nie są duże, co pozwala łatwo dobrać odpowiednią kadencję. Tylna przerzutka posiada sprzęgło Shadow RD+, które świetnie się sprawdziło podczas moich wycieczek. Były korzenie, skoki przez małe drzewa, jazda po tarce szutrowej i nie mogę na jej temat napisać złego słowa.

Wracając do rozpiętości przełożeń w Speedster’ku, na najlżejszym przy kadencji 90 jedzie się około 9-10 km/h. Oznacza to, że jesteśmy w stanie podjechać niemalże każdą górkę, jeśli tylko pod kołami będzie wystarczająco twardo. Natomiast na najcięższym przełożeniu bez problemu osiągnąłem 45 km/h, a przy odrobinie lepszej nodze czy z górki utrzymanie 50 km/h nie powinno być problemem. Prawa manetka działa tak samo świetnie jak lewa. Biegi zmieniają się w mgnieniu oka bez żadnych zastrzeżeń. Odniosłem takie wrażenie, że skok manetki jest odrobinę mniejszy niż w przypadku szosowych grup, być może przez to praca napędu wydawała mi się szybsza. Moje dłonie polubiły się również z chwytem na klamkomanetkach GRX’a, są one bardzo podobne do szosowej hydraulicznej Ultegry.

Koła, opony, hamulce…

Komponenty sygnowane logiem Syncros to standard u SCOTT’a. Mamy tutaj aluminiowe koła, niestety na szybkozamykacz. Chociaż nie można powiedzieć o nich, że bardzo brakuje im sztywności, jednak w takiej klasy sprzęcie sztywnych osi mi tu brakuje. Obute są na nich opony Schwalbe G-One Allround o szerokości 35 mm. Teoretycznie opona do wszystkiego. Ale jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego… Bo ani tym po luźnym szutrze pojechać, bo za wąskie, ani na piach, ani na błoto. Brak agresywniejszego bieżnika w przypadku kontaktu z trochę bardziej luźnym podłożem daje o sobie znać. Na nic się tu zdały moje próby walki z ciśnieniem w oponach, bo większej różnicy to nie robiło. Choć na uwagę zasługuje fakt,że żadnej nie przebiłem. Dostały w kość mocno na lokalnych szutrach, gdzie znajomi na delikatnych przełajowych oponkach co chwilę mają kapcie. Te opony dały radę. W każdym razie pierwszy upgrade tego roweru jaki bym zrobił to opony, na szersze.

Na temat hamulców, podobnie jak na całą grupę GRX nie mogę powiedzieć złego słowa. Działają świetnie, modulacja jest bardzo dobra, skok manetki duży. Nawet przy pierwszym kontakcie z tarczami na gravelu od razu łapie się z nimi wspólny język.

Kierownica w SCOTT’cie jest stricte gravelowa. Dolny chwyt jest rozchylony na zewnątrz i jest dosyć wygodny. Gdybym mógł wybierać, chciałbym żeby miała trochę mniejszy drop. Nie potrzebuję na tego typu rowerze kłaść się bardzo nisko a i manewrowanie w dolnym chwycie byłoby przyjemniejsze. To tylko moje drobne uwagi, całość jest bardzo poprawna i owijka też w porządku. Miękka i komfortowa.

Siodło w pierwszych odczuciach nie było zbyt przyjemne, ale to może przez to, że moje cztery litery są bardzo wymagające w tej materii. Jednak postanowiłem dać mu drugą szansę i po trzeciej, czwartej jeździe już było w porządku.

Podsumowanie

Choć nie do końca się polubiłem ze Speedster’em Gravel’em, to wrażenia jakie pozostawił były bardzo miłe. Dał mi dużo wolności i okazało się, że kilka kilometrów od domu są ciekawe malownicze wioski, po których wiodą szutrowe drogi. Zazwyczaj przemykam kilkaset metrów od nich po bardziej utwardzonych szosach. Takiej wolności na szosowym rowerze nie mam, a na MTB po płaskiej jak stół szutrówce jakoś nie lubię jeździć. Jest to uzupełnienie pewnej luki w rowerowym garażu. Porównałbym go trochę do motoryzacyjnego crossovera. Ani to szybkie na autostradzie, ani dzielne w terenie. Zupełnie tak samo jak wspomniany wcześniej gravel. Zatem jeśli szukasz roweru wszechstronnego, a czasem chciałbyś pojawić się na przełajowej ustawce to ten rower jest dla Ciebie. Natomiast jeśli szukasz komfortowego gravela na długie trasy, to albo wybierz inną geometrię, albo dobrze poszukaj innych opon do tego sprzętu.

Mocne strony:

  • Ciekawy design
  • Grupa Shimano GRX 600
  • Świetnie działanie klamkomanetek
  • Stosunkowo niska cena jak na tej klasy rower

Słabe strony:

  • Brak sztywnych osi
  • Wąskie jak na gravela opony
  • Agresywna geometria
  • Dosyć wysoka waga – około 10 kg

Dystrybutor: SCOTT Poland