fot. Tour de France

Kolarz drużyny Jumbo-Visma Wout Van Aert, który uległ poważnej kraksie w tegorocznym wyścigu Tour de France, przebywa w popularnej kolarskiej bazie treningowej w Gironie, w Hiszpanii, gdzie trenuje z coraz większymi obciążeniami, a od 11 grudnia dołączy do swoich kolegów z zespołu. 

Od ostatnich dni Van Aert trenuje w Gironie samodzielnie, za chwilę dołączy do swojej drużyny Jumbo-Visma, która będzie miała tam zimowe zgrupowanie, a po tym wszystkim przejdzie testy, które powiedzą, jak przebiega jego powrót do zdrowia i czy będzie mógł 27 grudnia stanąć na starcie wyścigu przełajowego.

Belg potwierdził, że zimowe wyścigi przełajowe mają być częścią przygotowań do sezonu 2020, w którym pierwszym poważnym celem będzie dla niego wyścig Omloop Het Nieuwsblad.

– Po tych tygodniach [treningów w Gironie] przejdę testy i jeśli tylko one zapalą mi zielone światło, wystartuję w przełajach. Mam nadzieję, że w sumie wystartuję w ośmiu wyścigach przełajowych tej zimy. W lutym natomiast pojadę na zgrupowanie wyścigowe na Teneryfę, gdzie będę pracował nad przygotowaniami do Omloop Het Nieuwsblad

– powiedział Wout Van Aert belgijskim mediom.

Przypomnijmy, że start w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli był dla Wouta Van Aerta dziewiczym. Przed feralną kraksą zdążył odnieść dwa etapowe zwycięstwa: jedno w jeździe drużynowej na czas, a drugie podczas dziesiątego etapu. Upadek zaliczył na trzynastym etapie jazdy indywidualnej na czas. Przewrócił się kilometr przed metą na jednym z prawych zakrętów. Jego udo dosłownie wbiło się w metalową barierę rozrywając mięśnie i ścięgna. Istniało zagrożenie, że wschodząca gwiazda belgijskiego kolarstwa będzie zmuszona przedwcześnie zakończyć karierę.

Ostatnio Wout Van Aert wraz z kolegami z Jumbo-Visma dokonał rekonesansu trasy wyścigu Paris-Roubaix. Jego rehabilitacja przynosi lepsze efekty niż pierwotnie zakładano, co oznacza, że może sukcesywnie zwiększać obciążenia treningowe.