fot. EF Education First

Alberto Bettiol powoli wraca do treningów. W rozmowie ze Spaziociclismo ujawnił m.in. jak spędza swój czas poza sezonem.

Włoch ma za sobą świetny początek roku, gdy najpierw bardzo przyzwoicie zaprezentował się na Tirreno-Adriatico, później pokazał dobrą dyspozycję w E3 BinckBank Classic, by w końcu wygrać Ronde van Vlaanderen.

Ten ostatni wynik jest zdecydowanie największym sukcesem, w jego dotychczasowej karierze – sukcesem, który być może trochę go przerósł, bo jego kolejne wyniki nie imponowały. Choć startował później w wielu wyścigach – m.in w Tour de France i Mistrzostwach Świata, to nie odniósł już żadnego zwycięstwa i tylko dwa razy uplasował się w pierwszej dziesiątce.

Nic dziwnego, że dobrze zareagował na przerwę w startach i treningach. Wykorzystał ją nie tylko na tak potrzebny mu odpoczynek, ale także na inne czynności, na które w sezonie zwyczajnie nie ma czasu.

Właśnie wznowiłem treningi po pięciu tygodniach przerwy, ale na razie czuję się dobrze. Naprawdę potrzebowałem odpoczynku, chwil bez tego całego zamieszania, które towarzyszy mi w trakcie sezonu. Zajmowałem się też remontem mojego domu, w Lugano, gdzie mieszkam wraz z moją dziewczyną Giulią. Poza tym otworzyłem swoją stronę internetową – albertobettiol.com, natomiast resztę czasu spędziłem surfując po sieci, w poszukiwaniu ciekawych informacji.

– powiedział Włoch w rozmowie ze Spaziociclismo.

Odpoczynek sprawił, że zawodnik Education First nabrał nowych sił i spokojnie może myśleć o kolejnym sezonie. Nie zna jeszcze co prawda swoich planów startowych, natomiast już zdążył sobie postawić dwa cele, w tym jeden bardzo specyficzny.

Chciałbym, by kolejny sezon był równie dobry, co ten. Przede wszystkim zależy mi na tym, by wciąż wygrywać i pozostawać na wysokim poziomie. Marzę też o tym by pewnego dnia przyjechać do Flandrii. Nie jako kolarz, jako zwykły człowiek, anonimowo, bez żadnych zobowiązań wobec kibiców i sponsorów. To właśnie tu odkryłem, że stać mnie na walkę z najlepszymi, dlatego to miejsce na zawsze pozostanie dla mnie wyjątkowe.

– zakończył Toskańczyk.